17 listopada 2014

Fit & Sport Show

15 i 16 listopada 2014 r. miałam przyjemność uczestniczyć w targach Fit & Sport Show http://fitsportshow.pl/  Dziękuję za zaproszenie!




Impreza była dedykowana dla wszystkich miłośników sportu i fitnessu. Hala Expo XXI na dwa dni zamieniła się w raj dla pasjonatów i głodnych wrażeń amatorów sportu. 



W czasie targów można było zapoznać się z ofertą akcesoriów i sprzętu sportowego, suplementami i odżywkami, uczestniczyć w najrozmaitszych treningach i poznać specjalistów z zakresu sportu i żywienia. Wśród wystawców znalazły się firmy, które oferowały odzież, biżuterię sportową, sprzęt sportowy a przede wszystkim usługi i zajęcia, których pokazy odbywały się przez całe dwa dni.



W sobotę i w niedzielę (15 i 16 listopada) - w sali Expo zebrały się tłumy zwolenników sportu. Wśród nich oczywiście MY - głodne nowinek blogerki sportowe. Przez cały czas towarzyszyła mi Miętówka z La vida es mentolada, Agata z Fitpoztywna, Monika Turemka klik, pojawiły się też: Fit FighterkaFitstylowoEndorfinowy SzałBEAUTY BLOG BY Kinga Roszak 








Ciekawostki, zajęcia, stacje, nowe technologie, cudowne ubrania - byłyby mniej interesujące - gdyby nie towarzystwo ludzi, którzy wyznają podobną filozofię. Bardzo się cieszę, że byłyśmy tam razem dziewczyny! Była moc, siła a nade wszystko świetna zabawa!

Sobotę zaczęłam od buszowania po stoiskach z suplementami - odkąd do długich wybiegań, dodałam ćwiczenia na drążkach - podciąganie + izometrię z wykorzystaniem własnej masy - zaczęłam odczuwać ubytki energetyczne, których nie pokrywała moja dieta. Liczyłam więc na to, że zapoznam się z ofertą odżywek białkowych i BCA i wybiorę tą najlepszą dla mnie. Na moje "nieszczęście" firm było tak dużo, że nie mogłam się zdecydować - prowadziłam za to długie dyskusje jak bezpiecznie używać suplementacji i próbowałam odżywki - oceniając głównie ich smak i konsystencję. 






Generalnie wybrałam dwie firmy, których przedstawiciele przekonali mnie do swoich odżywek oraz zadowalał mnie ich smak - NUTREND - który oprócz pysznej odżywki białkowej oferuje cudowne batony proteinowe oraz Sport Definition




Każdego dnia miałam okazję spróbować różnych aktywności - pierwszą był trening Piloxing Piloxing Polska "Piloxing łączy w sobie elementy pilates oraz ćwiczeń bokserskich przez co bardzo efektownie pomaga przy spalaniu tkanki tłuszczowej i rzeźbi mięśnie. Ćwiczenia są idealnym połączeniem zabawy z wysiłkiem fizycznym." 30 minut skakania daje niezły wycisk a trening sam w sobie jest bardzo kobiety - choć występują tu elementy bokserskie. 




Nie mogłabym ominąć stanowiska Pole Dance - dziewczyny z Free Art Fusion były rewelacyjne! - pierwszy raz próbowałam swoich sił na rurze i jestem zachwycona tym treningiem - myślę, że taki kurs wzmocniłby moje ręce do street workout a poza tym już na tym etapie nie startowałabym siłowo od zera. Piękny, kobiecy, zmysłowy ale i siłowy trening rąk i rozciąganie całego ciała. 





Odwiedzić chłopaków z Ghetto Workout Poland było wpisane w plan targów :) Był taki konkurs, żeby określić kto na targach inspirował mnie najbardziej i dlaczego - wpisałam Ghetto Workout Poland Dlaczego? Bo zarażają mnie street workout od pierwszego pokazu w Parku Skaryszewskim. Poza tym, że są wysportowani, atrakcyjni, silni, mocni i cudowni w tym co robią - to są tak sympatyczni i życzliwi, że mogłabym w ich boksie zostać przez te 2 dni. Każde spotkanie z Nimi - uczy mnie czegoś nowego. Dziękuję Wam za cierpliwość i pomoc :).

W niedzielę odbyły się zawody street workout. SIŁA!



Była też Zumba, trening z elementami boksu, i BOOT CAMP POLSKA, na który niestety nie dotarłam. 

Zupełnie spontanicznie wystartowałyśmy z Agatą z Fitpoztywna w zawodach Crosffit w strefie Reebok. Dawałyśmy z siebie wszystko ale ostatecznie wygrały lepsze :) Wiemy, że musimy pracować na Burpees. W zawodach startowałam także w niedzielę - potwierdziło się powyższe, pociesza mnie fakt iż w podciąganiu na gumie prowadziłam :) 








Nie mogłam ominąć stoiska Runmageddon http://www.runmageddon.pl - ale szybko uciekłam obserwując filmy z biegów. Do startu zostały 2 tygodnie...Odliczanie trwa. 



Przemili i kreatywni ludzie spotkani w Fit&Jump - natchnęli mnie do myślenia o podjęciu pewnych działań inwestowania w siebie a przedstawicielka http://www.ifaa.pl/ dała nam do zrozumienia, że nigdy nie jest za późno by zmienić całe swoje życie.  Bo nie możemy żyć tylko w strefie komfortu - trzeba podejmować wyzwania!

Na próbę wydolnościową nie dotarłam - ponieważ wybrałam zawody Crosffit :) - za to Miętówka świetnie dała radę - przy tym była celem fotografów. 

W strefie ubrań i dodatków moje serce podbiło Machiko. Jakiś czas temu na swoim FP Machiko opublikowało zdjęcie koszulki z latającymi butami, od tej chwili wiedziałam że muszę ją mieć :). Jak zobaczyłam ich legginsy i możliwości technologiczne zakochałam się jeszcze bardziej. Bo Machiko zrobi Ci w zasadzie wszystko, z Twoim nadrukiem, na Twój wymiar, w pięknych kolorach i przyjemnym materiale. Cały dzień drugi przechodziłam w tym topie i jestem zachwycona, z niecierpliwością czekam na moje zamówione legginsy w przepięknej kolorystyce. 









Biżuteria Sportowa przedstawiła bardzo ciekawą ofertę dla miłośniczek fitnessu i sportu! www.sklep.bizuteriasportowa.com

Cudowne komplety biegowe wypatrzyłam na stanowisku Brooks i Moving Comfort PL.


Było też oczywiście sportowe staniki Panache - dla mnie bajka. 


Z gadżetów i akcesoriów - polecam gumę! Mam już swoją od PROFIT 360 - zielona jest odpowiednia do wagi ok 60 kg. Cudowna metoda aby nauczyć się podciągać i ćwiczyć ręce - można ją zawiesić praktycznie wszędzie! A potem zostają tylko chęci i zapał :) 



Poza tym było pysznie - cieszy mnie, że coraz więcej firm oferuje pudełka dietetyczne i zachęca ludzi do zdrowej i zbilansowanej diety. Moim odkryciem jest masło kokosowe z Olejowy Raj (nie lubię kokosów ale smak tego produktu mi nie przeszkadza - a wręcz jest bardzo dobre!).




Chleb ProBody był boski. Szukam w okolicy gdzie mogę go dostać. 

Bardzo ekonomicznym i zdrowym rozwiązaniem jest używanie oleju w spray'u - świetny produkt a ciasto naleśnikowe i nadzienie było boskie. Dziękujemy za duże porcje na piękne oczy :)



Miłość do sportu to jedno a radość z bycia FIT to zasługa ludzi, którzy na co dzień uczestniczą w naszych małych sukcesach. I choć siła tkwi w naszych głowach i ta moc pozwala nam trenować lepiej i bardziej efektywnie, to istotne znaczenie mają ludzie, którzy podzielają nasze pasje, którzy ukierunkowują nas. dzielą się wiedzą, doświadczeniami, pasją, zarażają nas marzeniem i kształtują tym samym nowe cele. To, co możemy zrobić razem - jest dużo lepsze niż samotna walka w przechodzeniu na kolejne etapy wtajemniczenia - dlatego uważam, że takie imprezy są potrzebne dla świadomości ludzi i pokazania im, gdzie mogą iść, jak mają jeść, co mogą zmienić a nade wszystko, że mają prawo - jako aktywni - czuć się częścią tej społeczności. 

Ja na targach  Fit & Sport Show czułam się doskonale ! Mam nadzieję, że widzimy się za rok! (do tego czasu będę lepsza w burpeesach).
7 listopada 2014

RUNMAGEDDON HARDCORE - adrenalina na życzenie

Decyzję o udziale w RUNMAGEDDON HARDCORE http://www.runmageddon.pl/ podjęłam z dnia na dzień. Choć głowa nakazywała kierować się zdrowym rozsądkiem, to w ostatecznym rozrachunku wygrała dzikość serca.

Kadr z filmu. 
Potem naszły mnie te moje refleksje o poszukiwaniu adrenaliny - doznań na życzenie, łapania momentów - które na długo drażnią nasze zmysły. Jak sport ekstremalny, jak balansowanie na krawędzi w życiu czy w miłości. Tak - to mnie kręci. 

Bieg ekstremalny od początku roku był na mojej liście życzeń, ale nie w listopadzie, nie 21 km, nie 50 przeszkód, nie w błocie, w wodzie, nie przez kilkumetrowe ściany! Minął tydzień od mojej szalonej decyzji, w między czasie powstają nowe kadry z filmu, który ma obrazować moje przygotowania do biegu. Zaczynam się bać, wizualizuję siebie jak grzęznę w błocie a drut z zasieki wbija się w moje legginsy (mało tego - wbija się w mój tyłek) albo ten moment, kiedy ktoś mnie przerzuca przez ścianę a ja wiszę tak po drugiej stronie i nie potrafię zeskoczyć. W najgorszym razie czuję jak płoną mi włosy i jak duszę się pod belką, w zbiorniku lodowatej wody. Zostały trzy tygodnie a ja już teraz myślę czego szukają ludzie, którzy dają się upodlić na własne życzenie. No właśnie, czego?

Kadr z filmu. Moim żywiołem jest taniec. To taniec pozwala mi powiedzieć o sobie to, czego nie potrafię ująć w słowach.
Po pierwsze WYZWANIE - mam przebiec 21 km w terenie, pokonać 50 przeszkód i zmieścić się w limicie 5 godzin. Proste. Obliczyłam, że jeśli połowę trasy pokonam szybkim marszem i polegnę na 10 przeszkodach, które wymagają niezwykłej siły rąk (w zamian za co wykonam w sumie 300 przysiadów) to wyrobić się w czasie będzie ciężko. Pomijam fakt, że przy 21 km trasie każdy przysiad będzie katorgą.



Po drugie ZABAWA - biegnę brudna, mokra, na pograniczu normalności, z bandą ludzi, którzy dostrzegają w tym okazję aby z pełnym, społecznym przyzwoleniem wyskoczyć na szalony małpi gaj. Pamiętajmy tylko, że stopień trudności "drabinek" na Runmageddonie przewyższa moje wyobrażenia. Na widok tych zdjęć dostaję nerwowej głupawki.


źródło
Po trzecie ADRENALINA, która przeciętnego człowieka zamienia w prawdziwego hardcora. Ten z kolei poddany wyzwaniu realizuje je, przekraczając często granice strachu i własne wyobrażenie o sobie samym. Wznosi się ponad wyżyny własnych możliwości. Niektórzy taki stan uzyskują przez alkohol, narkotyki, niebezpieczne związki, gry sieciowe i gry międzyludzkie.

źródło
Po czwarte TEST sprawności. Czyli co mi dał prawie rok systematycznych treningów biegowych, z elementami core stability. I czy to wystarczy aby dobiec, dojść, dopełzać do mety?

Kadr z filmu. Podciąganie (póki co tylko z drabinki).
Po piąte to JEDYNA taka impreza, na mecie której nie czeka na Ciebie izotonik ale ZIMNE PIWO, które ponoć nigdy nie będzie smakować lepiej.


Dopiero teraz widzę, że mam braki. Braki w sile rąk, chwycie, sprawności, równowadze - nawet mój skrzętnie wyćwiczony plank, wykazuje pewne ułomności. Uczę się chodzić, czołgać, wisieć na drążku i wchodzić po linie, przerzucać opony i walczę aby choć raz podciągnąć się do góry. 

Trening, który zaczęłam wnosi wiele pokory i uświadamia jak wiele jeszcze przede mną aby osiągnąć założony cel. A moim celem jest przebiec maraton i opanować podstawowe techniki street workout. 

Każdy z nas ma swój Runmageddon - każdy powinien go mieć - takie miejsce, gdzie może się wykrzyczeć, upodlić, być sam na sam ze sobą, gdzie może się sprawdzić, pokonać granice, przezwyciężyć strach, niemoc, wyjść ponad schemat, podjąć ryzyko, działać, nie bać się mówić, nie obawiać się być sobą, nie bać się dotykać pozornie niemożliwego, być na 100%, dawać siebie w pełni, chwytać świat pełnymi garściami.