Moja metamorfoza.

"Życie jest zmianą, jeśli przestaniesz się zmieniać, przestaniesz żyć."

Spektakularna metamorfoza powinna wyglądać tak:



Często jednak spektakularność zmian, nie wynika z gwałtownego spadku kilogramów - sport wpływa bowiem nie tylko na nasze ciało, ale sposób patrzenia na świat. Dosłownie. Tylko ten, kto systematycznie oddawał się aktywności, będzie wiedział o czym piszę. Sport zmienia całe życie - uczy nas systematyki, pokory, wytrwałości, łagodzi stres, pomaga oswajać się z każdą porażką, wyostrza wrażliwość, zwraca uwagę na potrzeby innych, uczy empatii, wyrozumiałości, pozwala bardziej zrozumieć siebie, własne uczucia, przewartościowuje nasze myśli, pomaga wyznaczać cele, wymusza w nas konsekwencję i upór. Uspokaja, wycisza, leczy. Często myślę, że odnalezienie swojej pasji w życiu, to prawdziwy sukces. A jeszcze większym sukcesem jest elastyczność i umiejętność dostosowywania się do zmieniającej się rzeczywistości. 

"Jedyną stałą rzeczą w życiu jest zmiana."

Moja metamorfoza nie jest spektakularna. Owszem od 2011 roku zrzuciłam 6 kg, ale na zdjęciach "w ubraniu" zmiany są mało widoczne. A w praktyce? - zmieniłam drastycznie proporcje masy mięśniowej i tkanki tłuszczowej, wysmukliłam ciało, zarysowałam mięśnie, i najważniejsze - zbudowałam gorset mięśniowy dla kręgosłupa. Od dwóch lat moje problemy z bolącymi lędźwiami, nie istnieją. Jestem sprawnym, silnym człowiekiem. Widzę po sobie, że zrobiłam krok milowy, mało tego - wreszcie po dwóch latach biegania i zabawy street workout'em, odnalazłam najlepsze dla mnie metody treningowe. Teraz, kiedy przygotowuje się do pierwszego, górskiego maratonu, robię ćwiczenia, skoncentrowane już na kształtowanie tych miejsc, które chciałabym "poprawić" - tj. brzuch i pośladki. 



Im szybciej uświadomisz sobie fakt, iż nie istnieje człowiek idealny, bez żadnych ułomności, tym łatwiej będzie Ci zaakceptować zmiany, które będą przychodzić. 

Nie zgadzam się jednak z przekonaniem, iż należy godzić się ze wszystkim - pewne rzeczy nadal zależą od nas, i tylko nasza determinacja i chęć zmian, może zaprowadzić nas w kierunku lepszej wersji siebie. I odnosi się to nie tylko do wymarzonego ciała, ale całego życia. Wszystkie transformacje wymagają naszego samozaparcia i upartego dążenia do celu. Nie jesteśmy idealni, ale należy wykorzystać wszystkie środki, by zawalczyć o swoje szczęście, zdrowie, samopoczucie czy ciało. Uważam, że dbanie o siebie to już nie kwestia trendów, to naturalny element życia, który powinien odbywać się automatycznie. Dbać o siebie - to zażywać ruchu, pielęgnować swoje ciało, rozpieszczać je czasem. Dbanie o siebie - to sport, sen, regeneracja, relaks, a także nieustanny rozwój osobisty. 

Flying Shoes istnieje prawie 3 lata. Od tylu lat systematycznie uprawiam sport, Ale sport w moim życiu był zawsze. Kochałam adrenalinę, smak ekstremalnych wyzwań - góry, wspinaczkę, taniec, flamenco, biegi, rajdy na orientację, narty i inne sezonowe aktywności. To właśnie w sporcie czułam, że żyję. Wiatr we włosach, zmęczenie, upodlenie, wrażenia i emocje, które na zawsze zapisywały się w głowie. Podobne uczucie euforii i bezdechu, ogarniało mnie tylko, kiedy miałam możliwość zobaczyć jakieś nowe, piękne miejsce w Polsce, czy na świecie. Bo kocham podróże - najbardziej te aktywne, z plecakiem, tam kolekcjonuje najwięcej emocji. Nie jest tak, że nagle po 34 latach poczułam potrzebę ruchu i egzaltowania się nim w sieci. Dwa lata temu wiedziałam już, że chce to robić na większą skalę - chce biegać, ćwiczyć, dzielić się wrażeniami, zarażać innych i sport wdrożyć w moje życie na dobre - nie tylko w pasji, ale w pracy z ludźmi. 

Czuje się spełniona i szczęśliwa w tym działaniu, szczera i prawdziwa. A pasja pomaga mi podążać za marzeniem, choćby dla innych była to kolejna utopia. Teraz wiem, że nie zrezygnuję z aktywnego życia, bo to najlepsza inwestycja w siebie. I najlepsze lekarstwo na wszystkie smutki i rozczarowania. Bo jeśli nie można już naprawdę nic zmienić, to zawsze da się to wybiegać i nabrać dystansu. 



2 komentarze: