PKO Półmaraton Sopot 2015

PKO Półmaraton Sopot 2015 to moja pierwsza podróż biegowa. Nie licząc Runmageddon Hardcore to mój drugi półmaraton. 
Legginsy: http://galaxy.sklep.pl/


Wyprawa całkiem bliska ale obfitująca w całą gamę emocji. Dlaczego tyle wrażeń? Przez miejsce - Sopot idealnie nadaje się do biegania a wytyczona ścieżka przy samym morzu pozwoliła napawać się widokami i wchodzić w interakcje z ludźmi, bo po drugie... Ludzie - moja elita, z którą przyjechałam na bieg: 

O lewej: Ja :), Zabieg AnnaLa VidaFit FighterkaLena Biega




Jeden rodzynek na focie - Projekt Marcel


Ale również Ci przypadkowi przechodnie, którzy zagrzewali do walki i dodawali otuchy. Nigdy jeszcze nie doznałam tylu interakcji z kibicami - euforię i uśmiech mam w głowie do dzisiaj. Wszyscy dopisali - łącznie z pogodą ale nie obyło się też bez nieprzewidzianych okoliczności...

Do Sopotu dotarłyśmy w piątek - zgodnie z planem dzień przed półmaratonem miał być lekki i przyjemny. Czysty relaks. Nasz wypad po pakiety i nad morze - zamienił się w jedną, wielką sesję fotograficzną, która trwała aż do późnych godzin wieczornych. Przeszłyśmy naście kilometrów i podskakiwałyśmy setki razy do zdjęć - aby ostatecznie przed północą zalec w łóżkach i z niecierpliwością oczekiwać na start.






Od rana wszystko sprzyjało a emocje przedstartowe napędzały nas i zagrzewały do biegu. Założeniem było bawić się na trasie a przy okazji złamać życiówkę Leny - czyli czas poniżej 2:30. Pech chciał, że nas poniosło i pierwsze 10 km biegłyśmy w tempie ok 6:10-6:20 - potem zaczęły się schody. Nie wiadomo czy problem pojawił się z racji naszych szalonych wyskoków do zdjęć ( w czasie biegu), czy kolano Lena przeciążyła już w dniu poprzednim - w każdym razie po 10 km odezwało się boleśnie, Lena truchtała z wielkim wysiłkiem i co chwila przechodziła do marszu. Opcje były dwie: biec dalej bez Leny lub doczłapać się wspólnie do mety. Odpowiedź była oczywista. Wygrała przyjaźń i solidarność - chyba nigdy jeszcze nie zamykałam peletonu a tym razem wszystkie dobiegłyśmy na końcu - razem - trzymając się za ręce. Na metę wbiegła z nami Ania - wisienka na torcie naszej wyprawy. 

Bieg był dla mnie czystą przyjemnością. Trasa łatwa, piękna, kibice na najwyższym poziomie zaangażowania. Słońce otulało nas przez cały czas a lekki wiatr działał orzeźwiająco. 




Wiem, że kiedy ja bezstresowo truchtałam - Lena zaciskała zęby - ale dla mnie cały ten półmaraton był fantastyczną przebieżką. I co najważniejsze - nie straciłam po nim ani jednego paznokcia :). Nowe buty NIKE AIR ZOOM ELITE 7 , w których jeszcze nie biegałam nie zostawiły najmniejszego obtarcia - pod koniec tylko byłam już lekko głodna i myśl, że zaraz po przedłużającym się biegu zjemy pizzę dodawała mi równowagi :). Tak też się stało - nasz wyjazd to była jedna, wielka uczta emocji i totalny spontan w kwestii diety :) 



I choć na mecie zabrakło dla nas medali (było rozgoryczenie) to z wielką radością pojedziemy za rok - już planujemy kolejny, ekscytujący wyjazd do Sopotu. Kto wie - może nasza elita się powiększy :) 

Ja i Lena biegłyśmy w barwach Boot Camp Polska - za start w drużynie BC możesz otrzymać darmową wejściówkę na fajny trening. Sprawa godna polecenia!


Dziękuję NESSI za przepiękną koszulkę i legginsy - koszulka jest całkowicie w moim stylu - dlatego nie mogłam nie założyć jej na bieg :)

Legginsy: http://www.nessi-sport.pl/

Koszulka: http://www.nessi-sport.pl/

Galaxy Active Wear legginsy i opaska rewelacyjnie sprawdziły się podczas wyjazdu w Sopocie :)
Legginsy: http://galaxy.sklep.pl/


Legginsy: http://galaxy.sklep.pl/

Legginsy: http://galaxy.sklep.pl/

A że bez #selfie wyjazd się nie liczy to wszyscy wiedzą :)



Share on Google Plus

2 komentarze:

  1. Jak zawsze jesteś pięknie, energeyzująco ubrana :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak zawsze się wyróżniasz :)

    OdpowiedzUsuń