Akademia Boot Camp Polska

17 maja 2015 r w Warszawie - miałam przyjemność uczestniczyć w Akademii Boot Camp Polska
- jeśli pasjonuje Cię sport, uwielbiasz ćwiczyć na powietrzu, prowadziłeś już zajęcia z grupą lub planujesz je zacząć, jesteś trenerem, szukasz nowinek z zakresu treningu funkcjonalnego lub pragniesz wzbogacić się o nowe umiejętności - to szkolenie instruktorskie Boot Camp doskonale spełni Twoje oczekiwania.


Co to jest Boot Camp? "To trening funkcjonalny na powietrzu w grupie. Ćwiczymy wszystkie partie ciała, motorykę, wzmacniamy wytrzymałość i odporność. Grupa daje wsparcie i motywację do ćwiczeń. Metoda wywodzi się z ćwiczeń wykonywanych w trakcie szkoleń armii amerykańskiej, ale zajęcia Boot Camp Polska bardziej przypominają dobrą zabawę z młodzieńczych lat niż wojskową musztrę ;)"









Boot Camp to trening, w którym pracujemy nad sprawnością ogólną całego ciała, specyfika zajęć na powietrzu wpływa na odporność i znacząco poprawia nasze samopoczucie a energia jaka płynie z treningu w grupie - bezpośrednio wpływa na poziom naszego zaangażowania i motywacji. Trening Boot Camp jest wszechstronny - ćwiczymy bowiem wg fantazji trenera - na wybranym poziomie zaawansowania (light, standard i hard), w zróżnicowanym terenie. Ilość ćwiczeń, ich modyfikacje, zabawy zespołowe, rywalizacja - to sprawia, że nigdy nie dopadnie nas nuda na zajęciach. Za każdym razem trener dba o inny scenariusz, który oczywiście uwzględnia możliwości i liczebność grupy.


"Ćwiczymy nie tylko każdą partię mięśni, ale też motorykę, wzmacniamy wytrzymałość i odporność organizmu."
"Każde zajęcia są unikalne i dopasowane do możliwości i zdolności grupy oraz właściwości terenu."
Trening Boot Camp to świetna zabawa - współpracujemy i rywalizujemy w grupach, wykorzystujemy naszych "partnerów" do ćwiczeń z obciążeniem siłowym a akcesoria treningowe to cała infrastruktura miejska. Połączenie crossa, interwałów, tabaty, kalisteniki i street workout. I w takim kierunku planuję zmierzać :)

Skąd pomysł na uczestnictwo w szkoleniu? Od jakiegoś czasu zastanawiałam się nad tym jak poszerzyć zakres sportowych działań i Boot Camp idealnie trafiał w moją filozofię. Planuję bowiem serię treningów rodzinnych, które będą odbywać się na powietrzu - a dokładnie na Polu Mokotowskim przy Pub Lolek. Współpraca z Boot Camp Polska - daje mi wsparcie oraz możliwość promowania cyklu w szerszych mediach. Marzą mi się również treningi z elementami street workout - i jeśli zbierze się grupa chętnych to na pewno ruszę z tym pomysłem. 


Sama akademia to okazja do poszerzenia swojej wiedzy i horyzontów, mamy możliwość sprawdzić się prowadząc trening w grupie, poznać ludzi naładowanych pozytywną energią, zweryfikować własne umiejętności oraz nauczyć się jak wplatać w trening ćwiczenia zespołowe, które wymagają bezpośredniej interakcji.


Andrzej Bartoszuk (trener Boot Camp Polska) świetnie poprowadził szkolenie i w sposób wyczerpujący przekazał nam wszelkie niezbędne informacje praktyczne i teoretyczne. 
W każdym razie wyznacznikiem wczorajszego szkolenia są moje zakwasy, których nie odczuwałam od dawien dawna a to by świadczyło o tym, że mocno się przykładałam :).

Więc zasłużenie na koniec - po zaliczeniu swojej części treningu - otrzymałam certyfikat instruktora Boot Camp Polska. Mam nadzieję, że właśnie rozpoczęłam nową przygodę...

5 komentarze:

Runmageddon Classic 9.05.2015 Warszawa

RUNMAGEDDON https://www.runmageddon.pl/ to bieg niezwykły. Bieg który Cię obnaży, wyzwoli, pozbawi zahamowań. To jak podróż w nieznane, bo za każdym zakrętem czeka nowe wyzwanie - takie, które Cię upodli i takie, które pokaże Ci wszystkie ułomności. Są też momenty gdy bezkarnie taplasz się w błocie i taki brudny, zmęczony, na granicy rozsądku zaczynasz odczuwać prawdziwą wolność.


RUNMAGEDDON  zawsze jest inny - organizatorzy dbają o różnorodność trasy i nawet weterani przemierzają każdy bieg jakby oswajali na nowo dobrze znaną przestrzeń. Poziom trudności różni się w zależności od dystansu i lokalizacji. Ale łączy ich wszystkie jedno - prawdziwa moc współpracy i empatii na trasie, zabawa i niezwykłe doznania. Coś - dla czego każdy powinien tam być!






















To mój drugi bieg ekstremalny - drugi i na pewno nie ostatni! Moja miłość do tego rodzaju przygody zagościła na dobre w głowie i w sercu. Bo Runmageddon kocha się miłością bezwarunkową :) To właśnie w listopadzie ubiegłego roku stanęłam na trasie najtrudniejszego półmaratonu (relacja z Runmageddon Hardcore) - drugiego w moim życiu. Po tym starcie moje spojrzenie na tradycyjne biegi masowe zaczęło nabierać innego wymiaru. Ciągnęło mnie do tamtej adrenaliny - a wspomnienie pokonywanych przeszkód niejednokrotnie powracało w codziennym życiu. Tak wtedy myślałam, że jeśli byłam w stanie dotrwać do końca - to w rzeczywistości też mogę pokonać wszystkie "ściany". 

Paradoks - jak bardzo bieg ekstremalny może namieszać w spojrzeniu na codzienne sprawy. Zaczynamy szukać rozwiązań i walczyć o nowe cele - pewnie brzmi to jak frazes ale w moim przypadku start w Runmageddonie był nie tylko przygodą ale również nauką o samej sobie.

Runmageddon Classic, który odbył się 9 maja w Warszawie - był dla mnie startem trudnym. Mimo systematycznych treningów kalisteniki i biegania - czułam pewnego rodzaju braki. Jednak o niebo łatwiej pokonywałam przeszkody, które wymagały silnego chwytu i mocnych rąk. Street Workout i bieganie to świetny i kompleksowy trening ale potrzeba czegoś więcej - obycia, techniki, kontaktu z liną, umiejętności truchtania z obciążeniem i wreszcie wyrobienia w sobie odpowiedniego czasu reakcji na nowe przeszkody.

Choć przed startem bałam się głównie pojemnika z lodem - to moje lęki szybko się zweryfikowały - okazało się bowiem, że przechodzenie po raz enty po metalowych ogrodzeniach doprowadzało mnie do niekontrolowanych wybuchów złości :) a lód w kontenerze był niczym w zestawieniu z lodowatą wodą, którą na "pajęczynie" z lin i opon - pod ciśnieniem, polewał nas strażak. 


Poległam na dwóch przeszkodach linowych - pionowej i poziomej. Resztę w dużej mierze pokonałam sama! Jestem niezwykle dumna! Tyle wyjść siłowych nie zrobiłam nigdy i dzisiaj - na drugi dzień po biegu czuję ograniczoną ruchomość swoich rąk. O ile po hardcorze ledwo stąpałam z bólu nóg to dzisiaj czuję jak dużo wysiłku wykonały moje ręce. 


Drugi start i coraz większa wiedza na temat "jak się przygotować" i na co zwrócić uwagę - więc moim zdaniem:

1. SIŁA - pompki, dipy, mocny brzuch, wyjścia siłowe z wyskokiem na murek, drabinki, drążki
2. BIEGANIE - po zróżnicowanym terenie, górki, siła biegowa
3. ROZCIĄGANIE - przydaje się przy zarzucaniu nogi na płot/ścianę/dachy
4. LINA - znajomość techniki i ćwiczenie praktyczne, wchodzenia po linie pionowej i poziomej
5. GŁOWA - brak zahamowań

Nie ma określonej recepty na dobry trening - myślę, że ćwiczyć trzeba w sposób różnorodny - liczy się ogólna sprawność, kondycja, siła psychiczna i fizyczna. Pamiętajcie, że na trasie nie jesteście sami! Wiele przeszkód wymaga współpracy i to domena tego biegu. 

W Runmageddon Classic towarzyszył mi Kamil, z którym wspólnie trenowałam pod okiem BOOT CAMP POLSKA - w ramach akcji Remington - NIEZNISZCZALNI  http://www.niezniszczalni.org/

Ekipa Niezniszczalnych.
Kamil okazał się rewelacyjnym kompanem - nie tylko zaskoczył mnie swoją siłą i sprawnością fizyczną ale wielokrotnie dodał mi otuchy i energii na trasie. Dzięki Kamil! Biegło się z Tobą z przyjemnością!


Dziękuję dziewczynom startującym w mojej fali za dobrą energię! Trzymałam kciuki za Lena Biega i Fiolka Biega, które w Runmageddon startowały po raz pierwszy! Specjalne uznanie i gratulacje dla Madzialena ES, która po raz kolejny zwyciężyła w kategorii kobiet!
Z Fiolka Biega
Madzialena ES
Na specjalne podziękowanie zasługuje moja siostra Ewa, która przez cały czas towarzyszyła mi z aparatem. Na to wydarzenie specjalnie dla mnie uszyła przepiękną opaskę - z własnoręcznie wykonanymi czachami! To fenomenalny prezent i pięknie prezentował się w zestawieniu z tiulową spódniczką :) ps. Spódniczka jest cała i nie ma śladów zniszczenia - musiałam ściągnąć ją pod zasiekami, no i dwukrotnie zahaczyła mi się w zasiekach pionowych - doprowadzając mnie do totalnej euforycznej radości :).


RUNMAGEDDON CLASSIC (12 km) ukończyłam z czasem 2:16:47 - jako 6 kobieta w serii, 43 (na 263 ogółem w klasyfikacji generalnej). Jest o co walczyć dalej! :) #SIŁA!


7 komentarze:

PKO Półmaraton Sopot 2015

PKO Półmaraton Sopot 2015 to moja pierwsza podróż biegowa. Nie licząc Runmageddon Hardcore to mój drugi półmaraton. 
Legginsy: http://galaxy.sklep.pl/


Wyprawa całkiem bliska ale obfitująca w całą gamę emocji. Dlaczego tyle wrażeń? Przez miejsce - Sopot idealnie nadaje się do biegania a wytyczona ścieżka przy samym morzu pozwoliła napawać się widokami i wchodzić w interakcje z ludźmi, bo po drugie... Ludzie - moja elita, z którą przyjechałam na bieg: 

O lewej: Ja :), Zabieg AnnaLa VidaFit FighterkaLena Biega




Jeden rodzynek na focie - Projekt Marcel


Ale również Ci przypadkowi przechodnie, którzy zagrzewali do walki i dodawali otuchy. Nigdy jeszcze nie doznałam tylu interakcji z kibicami - euforię i uśmiech mam w głowie do dzisiaj. Wszyscy dopisali - łącznie z pogodą ale nie obyło się też bez nieprzewidzianych okoliczności...

Do Sopotu dotarłyśmy w piątek - zgodnie z planem dzień przed półmaratonem miał być lekki i przyjemny. Czysty relaks. Nasz wypad po pakiety i nad morze - zamienił się w jedną, wielką sesję fotograficzną, która trwała aż do późnych godzin wieczornych. Przeszłyśmy naście kilometrów i podskakiwałyśmy setki razy do zdjęć - aby ostatecznie przed północą zalec w łóżkach i z niecierpliwością oczekiwać na start.






Od rana wszystko sprzyjało a emocje przedstartowe napędzały nas i zagrzewały do biegu. Założeniem było bawić się na trasie a przy okazji złamać życiówkę Leny - czyli czas poniżej 2:30. Pech chciał, że nas poniosło i pierwsze 10 km biegłyśmy w tempie ok 6:10-6:20 - potem zaczęły się schody. Nie wiadomo czy problem pojawił się z racji naszych szalonych wyskoków do zdjęć ( w czasie biegu), czy kolano Lena przeciążyła już w dniu poprzednim - w każdym razie po 10 km odezwało się boleśnie, Lena truchtała z wielkim wysiłkiem i co chwila przechodziła do marszu. Opcje były dwie: biec dalej bez Leny lub doczłapać się wspólnie do mety. Odpowiedź była oczywista. Wygrała przyjaźń i solidarność - chyba nigdy jeszcze nie zamykałam peletonu a tym razem wszystkie dobiegłyśmy na końcu - razem - trzymając się za ręce. Na metę wbiegła z nami Ania - wisienka na torcie naszej wyprawy. 

Bieg był dla mnie czystą przyjemnością. Trasa łatwa, piękna, kibice na najwyższym poziomie zaangażowania. Słońce otulało nas przez cały czas a lekki wiatr działał orzeźwiająco. 




Wiem, że kiedy ja bezstresowo truchtałam - Lena zaciskała zęby - ale dla mnie cały ten półmaraton był fantastyczną przebieżką. I co najważniejsze - nie straciłam po nim ani jednego paznokcia :). Nowe buty NIKE AIR ZOOM ELITE 7 , w których jeszcze nie biegałam nie zostawiły najmniejszego obtarcia - pod koniec tylko byłam już lekko głodna i myśl, że zaraz po przedłużającym się biegu zjemy pizzę dodawała mi równowagi :). Tak też się stało - nasz wyjazd to była jedna, wielka uczta emocji i totalny spontan w kwestii diety :) 



I choć na mecie zabrakło dla nas medali (było rozgoryczenie) to z wielką radością pojedziemy za rok - już planujemy kolejny, ekscytujący wyjazd do Sopotu. Kto wie - może nasza elita się powiększy :) 

Ja i Lena biegłyśmy w barwach Boot Camp Polska - za start w drużynie BC możesz otrzymać darmową wejściówkę na fajny trening. Sprawa godna polecenia!


Dziękuję NESSI za przepiękną koszulkę i legginsy - koszulka jest całkowicie w moim stylu - dlatego nie mogłam nie założyć jej na bieg :)

Legginsy: http://www.nessi-sport.pl/

Koszulka: http://www.nessi-sport.pl/

Galaxy Active Wear legginsy i opaska rewelacyjnie sprawdziły się podczas wyjazdu w Sopocie :)
Legginsy: http://galaxy.sklep.pl/


Legginsy: http://galaxy.sklep.pl/

Legginsy: http://galaxy.sklep.pl/

A że bez #selfie wyjazd się nie liczy to wszyscy wiedzą :)



2 komentarze: