SUBIEKTYWNY RANKING ZABIEGÓW KOSMETYCZNYCH

Jestem kobietą. Mówi się, że najlepszą ozdobą kobiety jest jej pasja. To ona ma sprawiać, że ciało nabiera kształtów pożądanych a twarz promienieje zdrowiem i radością. Wszystko się zgadza - pasja i sport to klucz do sukcesu. To udowodnione, że ruch - w szczególności na świeżym powietrzu - dotlenia cały nasz organizm, regularne treningi zmuszają też do zmiany nawyków żywieniowych - jemy mniej przetworzonej żywności, więcej owoców i warzyw, a także z czystego rozsądku zmuszamy się do picia odpowiedniej ilości wody, a to z kolei w sposób kluczowy wpływa na wygląd naszej skóry. Ciało odpowiednio nawodnione wygląda diametralnie inaczej. Jeszcze jest sen i regeneracja. Co zrobić jeśli to nie wystarcza w dążeniu do idealnej wersji siebie? 



Jesień od zawsze była dla mnie doskonałą porą do eksperymentowania w kwestiach zabiegów kosmetycznych na twarz i ciało. Głównie dlatego, że większość bardziej inwazyjnych metod (i nie mam na myśli wstrzykiwania botoksu) potrzebuje specjalnego traktowania - tj. ochrony przed słońcem. Łatwiej też jesienią przechodzić niedogodności, jakie niektóre zabiegi przynoszą. 

Nie, to nie było moje hobby :). Jestem po trzydziestce a moja hormonalna burza trwa od lat i sprawia, że cera jest kapryśna i nieznośna. Leczyłam się już silnymi antybiotykami, próbowałam wielu kosmetyków i suplementów. Być może sprawę załatwiły by hormony - ale nie mogę ich brać z racji zakrzepicy żył głębokich, którą przeszłam 8 lat temu. Do końca życia jestem objęta profilaktyką p-zakrzepową - pamiętajcie - terapia hormonalna jest jednym z najczęstszych powodów występowania zakrzepicy, zaraz po urazach (o zakrzepicy pisałam tutaj: klik ).

Odkąd pamiętam walczyłam-walczę z mieszaną, skłonną do niespodzianek cerą. A od pierwszej ciąży zmagam się z "cudowną pamiątką" w postaci rozstępów. Tak, ja też je mam i musiałam przeżyć 15 lat, wydać majątek na zabiegi kosmetyczne, diety i suplementy, żeby ostatecznie pokochać samą siebie. Taką nieidealną. Przez te wszystkie lata poznałam też setki, tysiące kobiet, które je mają - nie z racji ciąży czy wielodzietności, tylko przez gwałtowne wahania wagi ciała, niewłaściwą dietę, zaburzenia hormonów, choroby, zbyt intensywny przyrost mięśni czy odziedziczyły je w spadku genetycznym.

Zacznijmy więc od ciała - nie będę pisać terminologii medycznych - rozstępy to naderwania włókien kolagenowych, nieodwracalne zaburzenie w strukturze skóry. Podobno przy pierwszym etapie skuteczny jest laser - pierwszy etap jest wtedy, kiedy są jeszcze czerwone. Podobno. Wejdź na jakiekolwiek forum (a jest ich setki) i sprawdź jaki jest odsetek kobiet, którym rzeczywiście pomogło. 

W pierwszej ciąży przytyłam 27 kg, z drobnej dziewczynki (49 kg) moje ciało urosło do monstrualnych rozmiarów. Wtedy nawet nie myślałam o kosztownych zabiegach - bo nie było mnie na to stać. Próbowałam więc kosmetyków. Do dzisiaj uważam, że nie warto inwestować w drogie preparaty - zapytaj mnie - próbowałam większość z wyższych półek. Byłam zawzięta i uparta, walczyłam przecież o brzuch idealny! Dziewczyny! Jeśli zaczynacie walkę z rozstępami to nie inwestujcie w drogie kosmetyki - wystarczy dobry balsam nawilżający, ewentualnie serum ujędrniające. Jesteśmy zasypywane masą produktów, które mają w sposób cudowny zredukować i naprawić coś, co w praktyce może usunąć tylko zabieg chirurgiczny - ale taki drastyczny - nie żadne głębokie złuszczanie. 

Jeśli miałabym polecić jeden droższy kosmetyk, który bardzo dobrze nawilża skórę to będzie cała seria Galenic Elancyl - a w szczególności korektor rozstępów. Rzeczywiście bardzo uelastycznia skórę, przez co rozstępy stają się mniej widoczne. To możesz zrobić - sprawić by były mniej widoczne - dużo pić - nawilżać się od środka, stosować balsam ujędrniający (wystarczy Ci Eveline) i ćwiczyć z obciążeniem siłowym. 




Przez 15 lat wydałam wiele tysięcy - kilkanaście, może i kilkadziesiąt na zabiegi typu: ultradźwięki, laser frakcyjny, mezoterapia, złuszczania głębokie, zabiegi o wymyślnych nazwach i metodach. 
Gdybym 15 lat temu miała takie doświadczenia, i taką widzę, i była tak pogodzona z faktem, że nie ma ciała idealnego to mogłabym zwiedzić za to pół świata.  

Jeśli mogłabym polecić jakikolwiek zabieg gabinetowy, który poprawia wygląd skóry to endermologia. To taki masaż próżniowy - czasem bolesny, zwłaszcza jak jesteśmy posiadaczkami pomarańczowej skórki. Cudownie wpływa na ciało. Wyszczupla i ujędrnia ale niczego nie usuwa. 

Domowym hitem natomiast okrzyknęłam Derma Roller




Derma Roller to urządzenie w kształcie ruchomego wałeczka z 
bardzo ostrymi i cienkimi mikroigiełkami z tytanu, które służą do mikronakłuwania skóry. Działanie to zmusza skórę do samodzielnej, bardzo intensywnej odnowy i regeneracji poprzez naturalną indukcję kolagenu. 

Uważam, że systematyczne używanie wałeczka przynosi znaczną poprawę wyglądu rozstępów jak i twarzy (poprawia gęstość skóry, spłyca zmarszczki, poprawia jakość cery) - trzeba jednak zwrócić uwagę na długość igiełek i ich jakość - najlepsze są tytanowe. Nie każdy może stosować derma roller - przed użyciem należy zapoznać się z za i przeciw, pamiętać o dokładnym odkażaniu skóry i urządzenia. Jeśli masz niski próg bólu to odpuść sobie - igiełki są cieniutkie ale rolowanie się przez kilka minut we wszystkich płaszczyznach bywa bolesne. 

Jeśli chodzi o mój nr 1 na twarz to mikrodermabrazja klik. Polecam też wszelkie zabiegi z użyciem kwasów - piling migdałowy możesz zrobić o każdej porze roku. 
Nawet najdroższy krem będzie działał powierzchownie jeśli nie usuniemy zrogowaciałej warstwy naskórka. Zrób mikrodermabrazję czy serię kwasów raz w roku i zauważysz diametralną różnicę! (Uwaga przy naczynkowej cerze mikrodermabrazja nie jest zalecana).
Przekonałam się, że WARTO zainwestować w zabieg na twarz i cyklicznie odwiedzać zaufany gabinet kosmetyczny - nawet albo zwłaszcza kosztem najbardziej przereklamowanych kosmetyków. Najbardziej wymyślna mikstura nie będzie działać jeśli nie będziemy systematycznie złuszczać a jak potrzeba oczyszczać skóry. A mikro działa na wszystko - cery problematyczne, przebarwienia, pierwsze zmarszczki, brak jednolitego kolorytu. Seria mikro działa zbawiennie i najlepiej wykonywać ją jesienią, 
bo przy mikro należy unikać słońca.

Z najlepszych kremów jakich używałam bardzo chwalę sobie Estee Lauder i Thalgo - thalgo + zabieg raz na miesiąc czy dwa działa na mnie rewelacyjnie. 

źródło: klik

To nie jest wpis sponsorowany. To subiektywny ranking na bazie wydanych tysięcy złotych na walkę z wiatrakami. Aktualnie jestem wierna jednemu gabinetowi, który kiedyś uratował to, co spaprał inny - niezwykle ważne jest oddawać się w ręce kogoś, komu ufamy. A ja ufam im od lat http://instytut-urody.com/ - zwłaszcza Ewie, która od prawie 10 lat wyprowadza mnie z tych moich skutków hormonalnych zaburzeń. Polecam wszystkim dziewczynom z Warszawy.

Czasem warto przystanąć i zaakceptować siebie w całej swej niedoskonałości. Wtedy, gdy media karmią nad idealnym obrazem kobiet - należy pamiętać jeszcze o idealnej obróbce zdjęć i idealnej korekcie. Każdy z nas ma jakieś niedoskonałości ciała i ducha. Każdy. Piękno jest w naszej głowie. A sport jest dostępny za darmo. Wytrenowane ciało - to jędrne ciało. Pamiętaj o tym, zanim sięgniesz bo kolejny cudowny preparat czy zafundujesz sobie obiecujący, kosztowny zabieg. Można całe życie walczyć z tym, na co nie mamy wpływu a można nauczyć się kochać to, co właśnie mamy i systematycznie dążyć do lepszych zmian.  
Share on Google Plus

5 komentarzy:

  1. Grunt to akceptacja siebie, ze wszystkimi niedoskonałościami, o których piszesz. Trudne, aczkolwiek nie niemożliwe :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możliwe. Ale wcześniej trzeba dorosnąć i docenić inne atuty naszego "ja" i zacząć olewać opinię społeczną :)

      Usuń
  2. Mam pytanie o dermoroller. Kosmetyczka też mi go polecała. Jej zdaniem nic tak nie opóźnia powstawania zmarszczek, jak regularne "ścieranie" twarzy, która regenerując się, tworzy nowy naskórek. Podobnie jest z nakłuwaniem - uszkodzona skóra, tworzy mocniejszy, nowy naskórek, bardziej odporny na zmarszczki. Jakiś konkretny model tego rollera byś poleciła? Jaką długość igiełek? Czy po jego zastosowaniu stosujesz serum?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja kupiłam MNS - nie miałam wcześniej rozeznania w innych markach - są produkty droższe i tańsze - ten jest tańszy i się sprawdził. Moje igiełki mają 1.5 mm i uważam, że do twarzy są za długie - do twarzy starczy Ci 0.5-1.0 mm Tak po stosowaniu powinno się użyć serum ale nie mam w sumie żadnego do polecenia - możesz sobie kupić kwas hialuronowy albo jakieś kapsułki Q10 (są dostępne w aptece). Dokładnie jest tak jak piszesz - mikro uszkodzenia powodują, że naskórek staje się gęstszy i bardziej jędrny. Ale na twarzy ból jest większy - jednak do zniesienia. Mi po 1.5 zaczerwienienia schodzą do rana. Dobry roller nie powinien powodować zarysowań czy zadrapań - jak tak się dzieje to znaczy, że albo rolujemy się pod złym kontem albo igiełki nie są tytanowe. I pamiętaj, żeby kupić płyn odkażający - ja używam taki apteczny do odkażania ran w sprayu - zawsze przed użyciem na twarz i rolkę - podobnie jak po.

      Usuń