DLACZEGO WARTO BIEGAĆ

DLACZEGO WARTO BIEGAĆ? - to pytanie nie raz pojawiało się w mojej głowie zanim jeszcze nie doznałam pierwszej euforii biegacza. I choć swoją przygodę z bieganiem rozpoczęłam dobrych 7 lat temu - gdzie spektakularnie zdobyłam pudło w mojej kategorii wiekowej - przy okazji cyklu biegów na Służewcu - to wygraną przepłaciłam pierwszą poważną kontuzją, która potem ostatecznie odebrała mi chęć i motywację do dalszej walki. Wcześniej nie wiedziałam jak biegać - owszem osiągnęłam etap, który pozwolił mi startować i wygrywać ale same treningi były pozbawione ćwiczeń ogólnorozwojowych, odpowiedniej diety, rozciągania w najlepszej proporcji, systematyczności w bieganiu i stopniowego zwiększania kilometrażu.



DZISIAJ NADAL JESTEM LAIKIEM. Ale przez ostatnie pół roku systematycznych treningów a także pochłaniania informacji związanych z bieganiem - mogę powiedzieć, że zrobiłam krok milowy. Za 9 dni przebiegnę swój pierwszy półmaraton. O ile kilka lat wstecz słowo "półmaraton" budziło we mnie respekt i uznanie to aktualnie wiem, że to kolejny etap w mojej historii biegania i że będę chciała sięgnąć po więcej. Mało tego - mimo iż treningowo nie zdążyłam przebiec pełnego dystansu to wiem, że leży w zasięgu moich możliwości. I sądzę, że każdy kto regularnie (6-10 miesięcy) biega 3-4 razy w tygodniu może śmiało stanąć na starcie i bieg ukończyć. Reszta zależy od indywidualnych aspiracji.



Jeśli miałabym napisać dlaczego warto biegać - musiałabym podeprzeć się obserwacją biegaczy wieloletnich a także doświadczeniem własnym, które choć krótkie to znaczne.

1. Bieganie jest dostępne dla wszystkich. Żeby zacząć nie potrzebujesz wysokiej jakości sprzętu - prócz dobrych butów. Nie ogranicza Cię czas, przestrzeń, karnet, schemat. Bieganie to sport, którym możesz dowolnie stertować w czasie i przestrzeni.



Dobrą motywacją do biegu jest napięty tryb życia, który uruchamia w nas negatywne emocje - takie jak złość, niechęć czy huśtawki nastrojów lub depresyjność. W moim przypadku zdecydowanym bodźcem stały się skoki ciśnienia, które nie miały podłoża chorobowego. A skoro cierpiała głowa zdecydowałam, że najskuteczniej będzie porządnie ją przewietrzyć. To była trafna decyzja. Bieganie oczyszcza z negatywnych emocji - w każdej minucie biegu zostawiamy za sobą wszystkie stresy i frustracje, czujemy się silniejsi i bardziej pewni siebie. W bieganiu nie tylko urasta nasze ego ale pojawia się przekonanie, że nie ma takiej bariery której nie możemy pokonać. Stajemy się silniejsi psychicznie i fizycznie.

2.  Każdy może zacząć biegać. Niezależnie od tego kim jesteś i jaki jest Twój status, czy uprawiałeś sport czy jesteś kompletnie wyłączony z jakiegokolwiek ruchu. Biegać można zacząć w każdym wieku i o każdej "masie" ciała - wystarczy tylko stopniować wysiłek i przeznaczyć kilka minut dziennie na gimnastykę ogólnorozwojową. Należy również pamiętać o schemacie każdego treningu - rozgrzewka - trening - rozciąganie.

Plank na dłoniach - jedna z opcji wykonania tego ćwiczenia. Ciało ma być proste jak "deska" - wytrzymujemy jak długo możemy :) Ja aktualnie wykonuję codziennie 3-4 minuty.

Dla mnie kluczem do bezpiecznego biegania stały się ćwiczenia mięśni brzucha oraz plank - czyli deska - ćwiczenie wzmacniające mięśnie środka, które stało się dla mnie rutyną jak codzienne mycie zębów.

3. Bieganie zwiększa sprawność fizyczną, wydolność i zmniejsza ryzyko zachorowań. Systematyczne bieganie wpływa na stan naszego zdrowia - zmniejsza masę ciała, poprawia naszą odporność, reguluje ciśnienie tętnicze, obniża cholesterol i co bardzo istotne poprawia gęstość kości.

Jestem żywym przykładem na to, że bieganie poprawia gęstość kości i mogę to poprzeć badaniem densytometrycznym. Z osteopenii moje kości wróciły do stanu normalnego bez żadnej suplementacji!

Po zastosowaniu odpowiedniej diety, która w sposób znaczący zredukowała cukier w moich posiłkach - częstotliwość dręczących mnie migrenowych bóli głowy spadła do minimum! Bywają też cykle, w których migrena nie występuje - mogę więc  z czystym sumieniem stwierdzić, że systematyczny ruch i eliminacja cukru z diety to najlepsza profilaktyka w zapobieganiu migrenie!

Kiedy pół roku temu zaczynałam biegać miałam skoki ciśnienia i prowadziłam bardzo nerwowy tryb życia - w tej chwili moje tętno spoczynkowe oscyluje w granicach 60/min, wartości ciśnienia unormowały się a każdy stres rozładowuję w biegu. Bieganie jest metodą na rozładowanie wewnętrznego napięcia, które wypełnia nasze ciało!

4. To sport, który możesz uprawiać w pojedynkę. Do bieganie nie potrzebujesz towarzystwa - to okazja aby pobyć sam na sam ze sobą, poczuć kontakt z naturą, zachłysnąć się widokami, oderwać od wirtualnej rzeczywistości, posłuchać ulubionej muzyki lub potrwać w ciszy. Czas biegu to nie tylko okazja do przemyślenia nurtujących nas kwestii ale sposób na znaczną poprawę nastroju!


Proponuję czasem zatrzymać się w biegu i pozwolić sobie na odrobinę kontemplacji lub też na uplecenie wianka (wersja dla Pań) :)

5. To sport, który możesz uprawiać w grupie. W każdym mieście odbywają się bezpłatne treningi biegowe - odpowiednie do Twojego stopnia zaawansowania - dzięki temu możesz poznać nowych ludzi, zweryfikować swoją wiedzę biegową, poznać ćwiczenia, które możesz wykonywać podczas treningów a także być częścią społeczności pozytywnie "zakręconych" osobników. Ludzie poznani " w biegu" na długo zapiszą się w Twojej pamięci.

Accero Ekiden Warszawa. 2014

Bieg Krawaciarzy. Parkrun Warszawa Praga 26.04.14

Wielkanocny Parkrun Warszawa Praga - 19.04.2014

6. Biegania jest naturalnym antydepresantem. To udowodnione, że trening na świeżym powietrzu dotlenia nasz mózg, sprawia że jesteśmy radośni a nasze ciało i psyche wypełniają hormony szczęścia.

7. Tylko od Ciebie zależy czy będziesz biegał bez planu czy wdrożysz go w życie - ustanawiając sobie przy tym cele biegowe. Możesz biegać sam, po lesie - bez zegarka, aplikacji biegowych, planów na jutro. Możesz też realizować trening pod konkretny cel - 5, 10, 15, 21 czy 42 km i brać udział w imprezach biegowych, które organizowane są na terenie całego kraju.

8. Decydując się na starty w zawodach masz możliwość do uczenia się systematycznej pracy w drodze do celu. Każdy bieg długodystansowy nie tylko wzmacnia nasze ciało ale i charakter.

Start w Gawrolinie. 2014

Zapewniam Cię, że jeśli raz spróbujesz stanąć na linii startu - emocje tej chwili nie pozwolą Ci zrezygnować z kolejnych zawodów.

9. Zawsze możesz wrócić do biegania bez planu. Ty sam decydujesz jaki nadasz temu wymiar.

10. Twoje życie nigdy nie będzie takie jak przed. Bieganie zmienia nasze ciało, umysł, serce - kto poczuł w sobie euforię biegacza - na zawsze nim pozostanie.



8 komentarze:

JAK POKONAĆ NIECHĘĆ DO BIEGANIA.

NIECHĘĆ DO BIEGANIA? TAK - DOPADA NAWET NAJLEPSZYCH. POWODÓW MOŻE BYĆ WIELE - OD PRZETRENOWANIA (CO BY MIAŁO SWOJE LOGICZNE UZASADNIENIE), PRZEZ BRAK ODPOWIEDNICH SUPLEMENTÓW (CO MOŻE PRZEKŁADAĆ SIĘ NA RÓŻNEGO RODZAJU ANEMIE WYNIKAJĄCE Z NIEDOBORÓW ŻELAZA) - JAK RÓWNIEŻ (CO JEST BARDZIEJ POWSZECHNE NIŻ NAM SIĘ ZDAJE) Z RACJI DOPADAJĄCEGO NAS LENISTWA. 

Tak wygląda postępująca NIECHĘĆ DO BIEGANIA.

O ile przetrenowanie wymaga dłuższej regeneracji a niedobory odpowiedniej suplementacji to LENISTWO czai się głęboko w naszej głowie i jest czynnikiem najtrudniejszym do wyeliminowania. Dlaczego? Bo zależy od nas samych. A wszystko, co zależy od nas samych (czyli w zasadzie WSZYSTKO) wymaga mozolnej i systematycznej pracy w drodze do CELU. Dla kogoś, kto aktualnie tkwi w stanie NIECHĘCI DO BIEGANIA to absolutny FRAZES. Wiem, bo u mnie ten stan trwał przez ostatni tydzień.

ODKĄD WRÓCIŁAM Z MAZUR - GDZIE Z RADOŚCIĄ DWUKROTNIE WYBIEGŁAM W LAS - z nadzieją na cudowne SAM NA SAM z NATURĄ - co w rezultacie okazało się totalnym nieporozumieniem, bo moje nogi przyzwyczajone do asfaltowej drogi odmówiły posłuszeństwa i odezwał się zasmakowany już wcześniej BÓL PISZCZELI (który uruchomił całą lawinę myśli negatywnych przed wiszącym nade mną jak kosa nad głową - celem biegowym - czytaj PÓŁMARATONEM) - dopadła mnie jawna NIECHĘĆ do trenowania.

Mazury są piękne - do biegania również, pod warunkiem, że biegamy po lesie a nie należymy do mieszczuchów asfaltowych.

Tosiek był zachwycony - ja mniej. Jego spacery po łódce doprowadzały mnie do permanentnego STRESU :)

Ala była ROZMARZONA.

A ja cieszyłam się przed pierwszym bieganiem w LESIE. (to była krótka radość)

Dzieci były zafascynowane jaszczurkami tudzież innymi zwierzątkami Mazurskimi. 



Półmaraton zbliża/ł się WIELKIMI KROKAMI. A ja przez czające się w głowie demony - co można wytłumaczyć jako lęk przed psami tudzież innymi niezidentyfikowanymi dzikimi zwierzętami a może i ludźmi, którzy na bank czaili się na mnie w leśnych gęstwinach - biegłam szybko i nerwowo. Efekt był jeden a w zasadzie dwa - po pierwsze średnia mojego biegu relaksacyjnego wyniosła lekko powyżej 5min/km - co dla mnie nadal pozostaje w zakresie biegania wyczynowego. Po drugie - pogubiłam ścieżki i mogłam tak w tym lesie zostać aż do dzisiaj ale jakimś cudem zadziałała wrodzona intuicja i orientacja w terenie (ha! to jednak mam orientację w terenie!).

Tu ćwiczyłam podbiegi. TU ZABIŁAM SWOJE PISZCZELE.

ZESTRESOWANA BIEGAMI W MAZURSKICH LASACH, które pewnie dla koneserów leśnego biegania stanowiłby OSTOJĘ najpiękniejszych spotkań z NATURĄ :) - postanowiłam nie zapuszczać się już w leśne gęstwiny i dobić ból piszczeli (bardzo inteligentnie) podbiegami pod górkę przy której zacumowana została nasza łódka. O ile podbiegi SOLO były męczące lecz technicznie wykonalne to podbiegi z Alą na plecach ostatecznie zabiły we mnie nadzieje na lepsze jutro. 16 kg to nie jest bagatela.

SPLOT RÓŻNYCH PROBLEMÓW SPOWODOWAŁ, ŻE PO POWROCIE Z ŻAGLI OPADŁA MI MOTYWACJA i wtedy właśnie pojawiła się wspomniana wcześniej NIECHĘĆ DO BIEGANIA.

MOJE OBJAWY NIECHĘCI BIEGOWEJ TO:
- przewlekłe zmęczenie
- ociężałość
- otępienie psychiczne 
- bezsenność
- poczucie winy z każdym mijającym treningiem
- utrata wiary we własne możliwości
- zakładanie i zdejmowanie butów biegowych
- znajdowanie tysięcy wymówek, które mają w sposób racjonalny wytłumaczyć brak treningu
- dodatkowo zażeranie się słodyczami
- oraz niewłaściwa dieta

Im dłużej tkwimy w stanie NIECHĘCI do biegania - tym trudniej jest przełamać psychiczne opory. Wszak można by sądzić, że tydzień przerwy w sposób znaczący wpłynie na naszą formę i kondycję. Organizm jest jednak świetnie zaprogramowanym tworem - pół roku systematycznych treningów nie zniweczy kilka dni przerwy ale jeśli z kilku urośnie kilkanaście - wtedy takie ryzyko staje się bardzo namacalne. No i DIETA - zmiana nawyków żywieniowych na bardziej śmieciowe - ma diametralne znaczenie.

Nie polecam kombinacji PARÓWEK i ŻUKÓW - to zdecydowanie niewłaściwa DIETA BIEGACZA. Ala urządzała wyścigi żuków - więc ich obecność była tak naturalna jak obecność parówek i kiełbasy, na które po 3 dniach nie mogłam już patrzeć. A można było dopłynąć do portu na rybkę a tu tylko sos, ryż, makaron,etc.


KILKA DNI TEMU ZAPYTAŁAM CO MOŻE POMÓC NA NIECHĘĆ I DOPADAJĄCY NAS MARAZM. ODPOWIEDŹ BYŁA JEDNA - WYJŚĆ NA TRENING.
CHOĆ DOSZŁY MNIE SŁUCHY, ŻE MOŻNA TEŻ:
- posprzatać w mieszkaniu
- przeczytać motywującą książkę
- obejrzeć pełen nadziei film
- wyjść do ludzi
- potańczyć
- poszukać pełnych werwy cytatów o działaniu pomimo WSZYSTKO
 - wypić butelkę wina
 

A JA TWIERDZĘ, ŻE DEMOTYWACJĘ MOŻEMY POKONAĆ SAMI - ALE JEŚLI ZNAJDĄ SIĘ LUDZIE, KTÓRZY SYSTEMATYCZNIE WYPYCHAJĄ NAS KU TEMU TO DOBRZE ICH MIEĆ - NIECH TO BĘDĄ LUDZIE WIRTUALNI JAK NA FB PROFILU LATAJĄCYCH BUTÓW ALBO MOJA SIOSTRA, KTÓRA DECYDUJĄC SIĘ NA OPCJĘ "BUTELKA WINA" MOTYWUJE MNIE JEDNOCZEŚNIE DO WYJŚCIA NA BIEGANIE :). 


CAŁY WCZORAJSZY DZIEŃ PRÓBOWAŁAM POKONAĆ NIECHĘĆ BIEGOWĄ. UDAŁO SIĘ DOPIERO PO 21:00. Po tygodniu niebiegania założyłam buty, zignorowałam niski puls spoczynkowy i zaćmienie w głowie - z ogromną nadzieją a jednocześnie obawą, czy uda mi się przebiec choć 6 km - wyszłam z domu i zdałam się na dobrą passę, która miała wynikać nie tylko z przełamania lenistwa ale i pracy, którą przecież włożyłam przez ostatnie pół roku aby biec ciągiem ponad godzinę i mieć siłę aby tańczyć pod koniec.

Bo trzeba łapać LATO! http://zlaplato.wawalove.pl/galeria-selfie/53de73dff9bc835f1600000e - możesz KLIKNĄĆ i zagłosować, co bym miała szansę wyjechać na NORMALNE wakacje w tym roku :P.

WYSZŁAM I POBIEGŁAM -  bez zbędnych ceregieli, bez picia, jedzenia, postojów - wyrzucałam z siebie całą NIEMOC, ZŁOŚĆ, nagromadzone przez cały ostatni czas emocje negatywne. Wyobraziłam sobie, że z każdym oddechem napływa we mnie energia wszechświata a każdy wydech oczyszcza moje ciało i głowę ze śmieciowych MYŚLI.  Po 10 km byłam NOWYM CZŁOWIEKIEM. Zrobiłam długie rozciąganie z elementami JOGI a potem chwilę leżałam na trawie i patrzyłam w niebo. Diametralnie inne uczucie wewnątrz mnie. NIECHĘĆ DO BIEGANIA ZNIKNĘŁA.










6 komentarze: