Samsung Irena Women's Run - urodzinowe 5 km

29 CZERWCA 2014 r ODBYŁA SIĘ 5 EDYCJA BIEGU NA 5 KM POD PATRONATEM IRENY SZEWIŃSKIEJ - Samsung Irena Women's Run :)

 

Po podbiegu :)


29 czerwca jest dla mnie datą szczególną - 33 lata temu tego dnia właśnie było mi dane przyjść na świat. W czasie pobytu w Beskidach postanowiłam sobie, że każde kolejne urodziny chciałabym powitać w górach lub podczas biegu - tak, żeby zapoczątkować cykl starzenia się z godnością :) I choć z nostalgią patrzę teraz na zdjęcia z Hunt Run - biegu z przeszkodami, który w tym samym dniu odbył się w Bałtowie - to urodzinowy dzień zaliczam do bardzo udanych. Ostatecznie za rok na 100% odwiedzę miasteczko, do którego wiele lat temu jechałam z moim synem podczas ekstremalnej, rowerowej wycieczki. Bałtów jest bardzo przyjemnym miejscem. A biegi z przeszkodami i całe to taplanie się w błocie - odzwierciedla tylko moją naturę. 

 

Tańce pod sceną.


Samsung Irena Women's Run to impreza skierowana wyłącznie dla kobiet - dla małych, dużych, chudych i przy kości, dla tych co biegają i dla tych, które planują zacząć - dla Wszystkich. Atmosfera biegu zdecydowanie sprzyja do pierwszych startów. Było sprawnie, sympatycznie, wesoło, była kawa, tańce i mocne wsparcie mężczyzn, którzy dopingowali a tym razem nie biegli. 

 

z Adamem poznaliśmy się na Parkrun w Skaryszewku - dostałam przepiękną bransoletkę - i zrobił ją sam! Uznanie!


 

Urodzinowy bieg nie mógł odbyć się bez drobnych wpadek - więc najpierw spektakularnie wylałam na siebie kawę - tu pochwała technicznej koszulki, z której plama zeszła po oblaniu ją wodą (de facto był to jedyny płyn, którego mi potem szalenie brakowało przed startem - czyli po pół godzinnej rozgrzewce a chłopakami) a potem przez całą rozgrzewkę pod sceną tańczyłam w kałuży - w rezultacie czego moje piękne buty wyglądały rozpaczliwie. Przy czym sama rozgrzewka była tak fantastyczna, że nawet nie zauważyłam jak z saszetki wypadł mi dowód, kasa i inne drobiazgi, które sobie wesoło w błocie leżały na bieżni - tu podziękowania dla kobietki, która delikatnie wyrwała mnie z transu tanecznego i uświadomiła, że depczę po mojej karcie bankowej :). 

 



Ach jak ja kocham wszelkiego rodzaju taniec! Moje buty i kałuża :P


Potem było już tylko lepiej - tuż przed startem spotkałam Czarodzieja z Oz (jakkolwiek absurdalnie to nie brzmi) :), który zrobił mi bardzo sympatyczne zdjęcie w tłumie. Oczywiście przegapiłam linię startu i garmina uruchomiłam dużo później - co miało swoje pozytywne aspekty - ponieważ jeszcze nigdy nie udało mi się go wyłączyć od razu po przekroczeniu linii mety - tym razem też nie.

 

 

Sam bieg odbył się w zasadzie zaraz po burzy. Wydawałoby się, że powietrze będzie rześkie a było parne. Parowałam przed startem a jeszcze bardziej na podbiegu Belwederską. Choć zdjęcia wykonane zaraz "po" podbiegu szokują mnie do teraz. Wyglądam zupełnie świeżo i dobrze :).

 

Choć bieg przewidywał liczne atrakcje - tj na każdym kilometrze grały zespoły, które dodawały mocy - ja byłam pochłonięta muzyką ze słuchawek i tylko to trzymało mnie przy życiu. Nie wiem jak wy - ale ja w sytuacjach niemocy powtarzam sobie ciągle - nie możesz się zatrzymać - możesz zwolnić ale nie stanąć. Jakikolwiek postój w biegu - ma na mnie działanie dezorganizujące. Staram się więc regulować zmęczenie tempem biegu a nie postojami. To pozwala mi przełamywać momenty zmęczenia bez wybijania się z rytmu. Poza tym wiele do siebie mówię podczas startów - że dam radę, że nie mogę się poddać, że mam w sobie moc :) - taka tam mantra ku pokrzepieniu...

 

Bieg pokonałam w czasie 27:42 czyli ustanowiłam nową życiówkę na 5 km :)

 

 

 

 

Coś jeszcze muszę dodać - w piątek pofolgowałam sobie z trunkami - wiadomo - trzeba było oblać te urodziny - przy moim ostatnio zdrowym trybie życia - 2 wieczory przy winie (piątek i niedziela po biegu) - pozbawiły mnie całkowicie mocy - jeszcze do wtorku odczuwałam zgubne skutki picia wina po biegu (w poniedziałek byłam kompletnie nie do życia). Parę dni temu wpadł mi w ręce artykuł na temat picia piwa po bieganiu i generalnie wpływu alkoholu na systematyczne treningi - jak się możecie domyślać jak przygotowujemy się na wynik to zdecydowanie należy zrezygnować z picia - nie mówię o lampce wina, czy jednym piwie ale o wieczorkach towarzyskich, które mogą zaburzyć cały misternie budowany plan. A w mojej głowie - na kacu, w poniedziałek powstała myśl, żeby pokonać półmaraton Praski. I tym samym wybieram się dzisiaj na 2 trening skoncentrowany na półmaraton. Postanowiłam dać sobie czas do końca lipca - o ile nic nie zaburzy mojego planu i jeśli nogi podołają z większym kilometrażem to 31 sierpnia pokonam nowy biegowy dystans w moim życiu. 

 

W każdym działaniu, które skoncentrowane jest na jakiś wynik - liczy się konsekwencja, zawziętość, pokonywanie subiektywnych - mnożących się przeciwności, upartość w dążeniach ale również pokora wobec rzeczy, na które nie mamy wpływu. Trzeba być nade wszystko cierpliwym i elastycznym i mieć jakieś alternatywne rozwiązania jeśli planu nie będziemy mogli realizować z przyczyn obiektywnych. Postanowiłam podjąć wyzwanie - co dla mnie jest ogromną próbą charakteru - nie umiem zbyt długo biegać wg planu a tylko plan i systematyczność pozwoli mi ukończyć półmaraton. Boje się trochę, że moje nogi nie wytrzymają, że odezwą się jakieś problemy krążeniowe, że jestem za słaba, zbyt miękka, że się poddam w trakcie, że stanę i nie będę mogła ruszyć, że moja psychika jest zbyt słaba na tego typu przedsięwzięcia. 

 


Ale mimo wszystko spróbuje - spróbuję dlatego, bo Ci którzy się poddają nigdy nie mają szansy zwyciężyć.

Share on Google Plus

8 komentarzy:

  1. po pierwsze wszystkiego najlepszego z okazji urodzin! sto lat! i oczywiście gratuluję życiówki!

    OdpowiedzUsuń
  2. Życiówka prezentem na urodziny ;-) Super! ;-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Takie prezenty urodzinowe to ja rozumiem. :) Bardzo pozytywna relacja. No i trzymam kciuki za przygotowanie do półmaratonu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :) Do półmaratonu podchodzę bardzo asekuracyjnie nadal - mam nadzieję, że mi się uda spełnić ten nowy cel biegowy! :)

      Usuń
  4. gratuluje :) żałuje że nie mogłam wziąść udziału przez chorobę

    OdpowiedzUsuń