DŁUGIE, NIEDZIELNE WYBIEGANIE - 15 KM - BO BIEGANIE TO FORMA PODRÓŻY.

DO PÓŁMARATONU PRASKIEGO ZOSTAŁO DOKŁADNIE 47 DNI. Jeszcze aż tyle albo tak niewiele do przeżycia zupełnie nowego, do sprawdzenia siebie i weryfikacji wszystkich, samodzielnych kroków, które poczyniłam aby stanąć na starcie i dobiec do mety. CEL - gdzie on jest?, po każdym długim wybieganiu zastanawiam się czy celem jest półmaraton, czy przełamywanie granic własnych, a może to ucieczka aby nie stać dłużej na rozstaju - z nadzieją, że wysiłek fizyczny oczyści moją głowę i wniesie nowe idee i koncepcje, natchnie, otworzy, nakieruje na właściwe tory.




CZASEM OBAWIAM SIĘ, że dyscyplina jakiej muszę się poddać aby realizować plan treningowy - przysłania nieco inne priorytety i oddala na bok sprawy, którymi powinnam się zająć w pierwszej kolejności. Całkiem niedawno przeczytałam bardzo trafne spostrzeżenie na temat obsesji w jaką wpaść można - kiedy bieganie staje się dla nas narzędziem do nieustannego bicia rekordów. A każdy kto biega wie - że nie tylko wytrenowanie świadczy o ostatecznym wyniku - owszem - systematyka w bieganiu, siła biegowa i ćwiczenia ogólne mają diametralne znaczenie ale bardzo dużą rolę w startach odgrywa też głowa, aura, stan naszego psyche w tym konkretnym dniu ale może i poziom hormonów, ciśnienie powietrza - cokolwiek w końcu, co może zrujnować nasz plan na bycie lepszym. Nie będziemy za każdym razem robić "życiówki". To jak biegamy dalej?



NA POCZĄTKU JEST ŁATWIEJ - bo możemy zaliczać konkretne dystanse (5,10, 15, półmaraton, maraton, 100? :)) - i zajmie nam to przynajmniej kilkanaście miesięcy. Potem zostaje "tylko" poprawianie wyników, biegi ekstremalne, myśl o triatlonie a na koniec ultra. Koniec. Dla wielu z nas bieganie stało się życiem albo życie zostało mu podporządkowane. Niebezpieczeństwo myślę - kiedy kolejny tydzień moje myśli kręcą się tylko wokół biegu, treningu, a w głowie dokonuję nieustannej analizy biegowej i rozkładam na czynniki pierwsze własne międzyczasy - kalkulując w jakim tempie jestem skłonna przebiec te 21 kilometrów. Istne uzależnienie. A gdzie radość z biegania?

Wczoraj, żeby pobiegać musiałam pokonać 5 km na rowerze, żeby podrzucić Tosia Babci :P

Ciągle poszukuje skutecznych patentów na to, co zrobić z głową Tośka jak usypia mi w rowerowym foteliku :)

Brudni ale "cudni" :)

Nie ma takich gór, których nie można zdobyć...Wystarczy dobry plan treningowy :)


A BIEGANIE TO NIE TYLKO TRENINGI BIEGOWE - ale ćwiczenia ogólne, na które też trzeba poświęcić czas - krótkie programy są zbawienne ale wykonanie kilku - jeden po drugim zajmuje zwykle pół godziny. Dla zdrowia myślę i kładę się do mojego zestawu ABS, kiedy skończę czytać bajki na dobranoc a moje czytanie zastępuje audiobook. Prawda jest taka, że bez tych dodatkowych aktywności nie byłabym w stanie osiągnąć takiej formy - wiem to na pewno - bo 7 lat temu w ogóle nie ćwiczyłam. W ciągu zaledwie 3 miesięcy biegania miałam co najmniej 3 kontuzje a na koniec dość poważne problemy z kręgosłupem. I myślę, że nie jest istotne jaki dystans pokonujesz i w jakim tempie biegasz, czy biegasz rekreacyjnie czy na poważnie - ćwiczenia wzmacniające brzuch, nogi, ręce i plecy a także tzw. core stability (wzmacniają mięśnie głębokie) są moim zdaniem konieczne aby biegać 3-4 razy w tygodniu w sposób bezpieczny.

DLA MNIE ISTOTNE ZNACZENIE ODGRYWA TEŻ KOMPRESJA - i choć panuje takie przekonanie, że mięśnie rozleniwiają się, kiedy nadużywamy skarpet czy opasek kompresyjnych to z mojego krótkiego doświadczenia mogę z czystym sumieniem stwierdzić, że nogi znacznie szybciej się regenerują i od czasu zakładania kompresji do krótkich czy długich wybiegań - nie odczuwam żadnych dolegliwości bólowych. Pomijam już ryzyko jakie niesie za sobą bieganie po epizodach zakrzepowych - jakie miałam - więc kompresja to dla mnie nie tylko metoda na ochronę przed mikrouszkodzeniami ale ochrona przed uszkodzeniem zastawek, które swoje już parę lat temu przeszły.

MIT, ŻE BIEGANIE NIC NIE KOSZTUJE ZOSTAŁ JUŻ WIELOKROTNIE OBALONY - oprócz środków, które musisz i będziesz przeznaczać na buty, odzież biegową, udział w imprezach, suplementy, odżywki, wyjazdy - poświęcisz bieganiu ogrom swojego czasu i myśli. Nie wierzę w to, że ktoś kto zaczyna brać udział w zawodach z pobudek subiektywnych przestanie to robić. Nic bardziej nie napędza, nie pobudza, nie ładuje energią jak start na określonym dystansie. To jak naturalny haj. Wiesz potem, że wszystko jesteś w stanie osiągnąć.

NIE WIEM CZY TYLKO MNIE DOPADA TAKA MASA WĄTPLIWOŚCI - albo po-startowy marazm, kiedy emocje opadają i trzeba ustanowić nowy kierunek, nowy cel, nowy start albo przewartościować wszystko i wyrzucić garmina aby od tej chwili biegać bez presji, bez kontroli, z naturalnymi, pierwotnymi instynktami.

15 km w tempie ślimaczym - średnia 6:27


WCZORAJ PRZEBIEGŁAM PIERWSZE 15 KILOMETRÓW - myślałam o wolności, o życiu, o marzeniach, o planach, o tym co miałam zrobić wczoraj, o oddychaniu przez nos, o ustawianiu stóp na śródstopiu, o otwartych ramionach, o tym czy wolę jak słońce świeci mi po twarzy czy na plecy, o pozdrowieniach biegowych, o dystansie, który dotychczas pokonywałam tylko rowerem, o tym czy kocham bardziej rower czy bieganie, o zagrożeniach, o ludziach mijanych obok, o muzyce, o tańcu, o chwili, kiedy spotykają się spojrzeniu oczu i uśmiech, o tajemniczości jaka tkwi w niedopowiedzeniu, o tym jak zaczyna się podróż i dokąd może mnie zaprowadzić...


Share on Google Plus

10 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Dziękuję :-) Było mi bardzo ciężko...

      Usuń
  2. Racjonalne podejście i piękny trening :)
    Nie przejmuj się tak półmaratonem masz jeszcze sporo czasu. Ja swój pierwszy przebiegłam po 0,5 roku bez żadnego planu biegając tylko 10-tki, tydzień przed chciałam się sprawdzić i poleciałam ok. 17 km. Przeżyłam ten półmaraton w tempie 6:20, była niesamowita energia od kibiców :) Będę trzymała kciuki :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kochana, możesz przybliżyć co nieco temat opasek czy skarpet kompresyjnych? W tym temacie mam słabe obeznanie. Testowałaś może różne marki? Trochę się cenią (dlatego na razie mam skarpety kompresyjne z Lidla, bo tanie ;p) ale planuję zakup i zbieram opinię na jaką markę postawić. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powiem tak - jest wiele firm, które kompresje oferują - różnią się "tylko" ceną, jakością, poziomem kompresji i stopniem dopasowania. Tylko nieliczne firmy, które mają w ofercie kompresję oprócz rozmiaru stopy wymagają obwodu łydki a poziomy kompresji są dopasowane do indywidualnych potrzeb. Dlatego właśnie przekonuje mnie Royal Bay. Zupełnie już nie chodzi o design - choć w kwestii wyglądu nie mogę im nic zarzucić :P Mi osobiście zależało na wybraniu optymalnej kompresji dla mnie - czytaj człowieka, który przeszedł zakrzepicę żył głębokich w jednej nodze i ma przez to poszerzone żyły głębokie. Pomiar łydki był więc niezbędny. Inna kwestia poziom kompresji - mój jest maksymalny - podobno po takich epizodach jakie miałam nie warto kupować słabszego - a więc zadaj sobie pytanie czy potrzebujesz kompresji i w jakim zakresie. Nie zastanawiałam się kupując skarpety - jakby nie było drogie - choć tak naprawę skusiłam się dzięki promocji jaka była przy okazji orlen maraton - polecam poszukiwać okazji na imprezach biegowych, gdzie wystawia się wiele firm z kompresją - można sobie dotknąć i przetestować zanim dokonamy zakupu. Zbieram się do jakiegoś posta o kompresji ale ciągle nie mogę doprosić się odpowiedzi na mojego maila od Royal Bay...

      Usuń
  4. Kilometry, kilometrami... Ale te buty!!! Świetne ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. te buty są świetne! piękne kolory i wyglądają na solidne i przepuszczające powietrze :) mogłabyś coś więcej o nich napisać? Bo przeszukałam już całe kolekcjonerbutow.pl i niestety nawet tam nie mogę ich znaleźć :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Swoje kupowałam w www.forpro.pl ale aktualnie faktycznie nie są dostępne. Znalazłam je tutaj: http://www.fitnesstrening.pl/product-pol-22912-buty-do-biegania-damskie-NIKE-FLYKNIT-LUNAR-2.html?gclid=Cj0KEQjw6deeBRCswoauquC8haUBEiQAdq5zh8w4ADBxW2L244SrmnEJZ9iVGd4ClyiBPDMa530YkaEaAnQl8P8HAQ

      Usuń