KORDOWIEC - MOJE MIEJSCE MAGICZNE - BESKID SĄDECKI

BESKID SĄDECKI DARZĘ WIELKIM SENTYMENTEM - NIE TYLKO Z RACJI KRAJOBRAZÓW NIEZWYKŁYCH ALE WSPOMNIEŃ, KTÓRE GŁĘBOKO W GŁOWIE I W SERCU - RAZ NA JAKIŚ CZAS ODŻYWAJĄ NA NOWO I WYWOŁUJĄ WZRUSZENIE.



PONAD 6 LAT TEMU Z MOIM NAJSTARSZYM SYNEM ODBYLIŚMY SAMOTNĄ WYPRAWĘ Z PLECAKAMI, KTÓRA DO DZISIAJ WYWOŁUJE UŚMIECH NA TWARZY. TO NIE TYLKO REFLEKSJA NAD PRZYGODĄ I NIEZWYKŁYM SAM NA SAM ALE TĘSKNOTA ZA MIEJSCAMI I LUDŹMI, KTÓRZY POZNANI NA SZLAKU NA ZAWSZE POZOSTALI W MOJEJ PAMIĘCI.


Na szlaku - pasmo Radziejowej. 2008

Kordowiec 2008

Kordowiec 2008

Kordowiec 2008
 
Minęło 6 długich lat odkąd nie było mnie w górach. Szczyt tęsknoty za krajobrazem górskim przeważył szalę i tym samym decyzję o wyjeździe podjęłam w zasadzie z dnia na dzień, warunkując ją stanem zdrowia dzieci i ogólnymi nastrojami. Nie wiedziałam jeszcze jaka podróż mnie czeka - bo samochodem dotychczas wyprawiałam się tylko w kierunku morza. Zapakowana "jak na wojnę" - w jeden duży plecak i 4 torby - z 3 moich dzieci - wyruszyłam na nowo poczuć smak przygody. Nie zastanawiałam się zbytnio co by było gdyby - wiedząc, że tego typu rozważania mogłyby zniweczyć cały wyjazd.

Z cyklu jak się starzejemy z Bacą :) - 2008 :)

Z cyklu jak się starzejemy - 2014 :)

GPS czas dojazdu kalkulował na 5 godzin i 30 minut, nam droga zajęła praktycznie cały dzień - uznałam, że tym razem celem będzie wszystko - także podróż sama w sobie. Niejednokrotnie wyskakiwaliśmy z samochodu, żeby naładować się widokami z trasy, żeby pozbierać maki, powrzucać kamienie na plaży nad Wisłą a na godzinę przed Nowym Sączem zrobiliśmy całkowity reset z moczeniem stóp w Gródku nad Dunajcem. W miejscu tak pięknym, że można tam kontemplować godzinami (Ośrodek wypoczynkowy Barbara - Gródek nad Dunajcem).

Przeprawa promowa przez Wisłę.

Szkoła latania - na wysepce gdzie spędziliśmy dobrą godzinę :)


Ach jak tam było bajecznie!

Na rowerku wodnym.


Adaś - mój przystojniak :).





Celem naszej podróży było RYTRO - to właśnie tam wypakowaliśmy wszystkie nasze bagaże i zaopatrzeni w prowiant na najbliższych dni kilka - zostaliśmy wywiezieni przez opiekuna bacówki do KORDOWCA - NIEZWYKŁEGO SCHORNISKA, POŁOŻONEGO NA SZCZYTOWEJ POLANIE GÓRY KORDOWIEC (763 m n.p.m.) W BESKIDZIE SĄDECKIM W PAŚMIE RADZIEJOWEJ - (na stronie internetowej kontakt i dokładny opis) http://kordowiec.com/ 

Na dole w Rytrze.

Krajobraz do kawy :)

Antoś idzie na grzyby...

Widok z okna pokoju.

Kuchnia na Kordowcu.

Tosiek na szlaku.


Jak maszerować to z pieskiem :)

Reset na szlaków - zdjęcia, telefony, drzemka...


Poziomki były, jagody były, parę kurek było :)

Na Jaworzynie Krynickiej - z Rytra dojazd zajmuje ponad godzinę. Wjazd i zjazd kolejką.


Kordowiec 2014.


Ławeczka w drodze na Niemcową.





W kolejce na Jaworzynę.

Klasyka gatunku. Położył się i zasnął.
 

Wejście do schroniska na nogach z Rytra zajmuje około 1.5 godziny. Z małymi dzieciakami - zapewne jeszcze raz tyle. Ale jest wykonalne. Myślę, że Kordowiec jest idealną bazą do zaszczepiania w dzieciach miłości do gór. Dostępny dla wszystkich, położony z daleka od zgiełku współczesnego świata - taki azyl i sposobność, żeby oczyścić głowę z natłoku spraw, odciąć się od wiecznego pędu i rozmarzyć, zatracić w dźwiękach natury, zapomnieć o tym, co przysparza nam troski. Dla ludzi, którzy pragną cywilizacji - zdecydowanie odradzam - na Kordowcu gra tylko wiatr albo turyście na gitarze - zejście do sklepu zajmuje niespełna dwie godziny - więc się zwyczajnie nie schodzi. Na Kordowcu się jest.



Bacówka jest także idealnym punktem "startowym" do górskich biegów, które dla mnie okazały się bardzo wymagające i wyczerpujące. Po szlaku, który biegnie obok Kordowca biegają ponoć ryterscy biegacze - jedna prosta po czerwonym szlaku ma ok 2 km. Ja w sumie przebiegłam ponad 3 km i odezwały mi się wszystkie mięśnie zapomniane - również czworo-głowy, który bolał mnie przed startem na dychę w Garwolinie. W ciągu czterech dni pobytu w Kordowcu biegałam tylko raz - po trochu ze względu na konieczność wstawania o 4:00 - co by Adaś nie musiał borykać się z dziecięcymi, porannymi fanaberiami tudzież zmagać się z rozwikłaniem ich potrzeb psycho-fizjologicznych - biegałam raz również z powodu obciążenia, bólu mięśnia i niewłaściwych na górskie szlaki butów. Myślę, że warunkiem koniecznym jest sprawić sobie buty z podeszwą typową dla biegów górskich. Podejrzewam, że buty do biegania w terenie to będzie mój kolejny nabytek, zaraz po tych trekkingowych - do typowo górskich wycieczek z plecakami.

CAŁKIEM NIEDAWNO SPOTKAŁAM SIĘ Z CZŁOWIEKIEM, KTÓRY BYŁ DLA MNIE ZAWSZE MENTALNYM GURU - NIE TOLERUJĘ W SWOIM ŻYCIU LUDZI, KTÓRZY UZNAJĄ SWOJE RACJE ZA PRAWDY UNIWERSALNE I OPOWIADAJĄ O NICH JAK O PEWNIKACH, NA KTÓRYCH BAZUJE CAŁY ŚWIAT ALE W TEJ RELACJI JEST ZUPEŁNIE INACZEJ - MOŻE DLATEGO, ŻE JESTEŚMY W INNYCH PRZESTRZENIACH LAT, DOŚWIADCZEŃ I DZIELI NAS POKOLENIOWA PRZEPAŚĆ, A MOŻE PRZEZ TO - ŻE KAŻDA TEORIA WYPOWIEDZIANA PRZEZ TEGO WŁAŚNIE CZŁOWIEKA, NABIERA - W SPOSÓB ZUPEŁNIE IRRACJONALNY - KONKRETNEGO WYMIARU, KTÓRY POTRAFIĘ ZAAKCEPTOWAĆ A NAWET NA NIM SIĘ OPRZEĆ.

TO WŁAŚNIE ON POWIEDZIAŁ MI, ŻE MIŁOŚĆ TO PIĘKNO JAKIM CHCEMY SIĘ DZIELIĆ Z DRUGIM CZŁOWIEKIEM. PIĘKNO DOŚWIADCZANE W POJEDYNKĘ STAJE SIĘ NOSTALGICZNYM, PEŁNYM REFLEKSJI I ŻALU AKTEM SAMOTNOŚCI. JEŚLI DZIELIMY SIĘ MUZYKĄ, KRAJOBRAZEM, SŁOWEM, SPOSTRZEŻENIEM, RADOŚCIĄ Z INNYMI LUDŹMI, KTÓRZY SĄ NAM BLISCY - DOSTRZEGANA RZECZYWISTOŚĆ NABIERA INNEGO WYMIARU. MIŁOŚĆ TO PIĘKNO I RADOŚĆ Z DZIELENIA SIĘ TYM, CO W NASZEJ SUBIEKTYWNEJ OCENIE PIĘKNEM NAZYWAMY. COKOLWIEK BY TO NIE BYŁO - TYLKO MIŁOŚĆ JEST NAJWYŻSZYM DOZNANIEM, KTÓRE WYMYKA SIĘ ROZSĄDKOWI - POZOSTAWIAJĄC NAM UCZUCIA, KTÓRE OD WIEKÓW STARAMY SIĘ WŁOŻYĆ W KARTY POEZJI I POWIEŚCI.

KORDOWIEC JEST DLA MNIE POEZJĄ, KTÓRĄ PODZIELIŁAM SIĘ Z MOIMI DZIEĆMI, KTÓRĄ DZIELĘ SIĘ TERAZ Z WAMI. Myślę, że blog to taka forma dzielenia się pięknem, w subiektywnym znaczeniu tego słowa. Jeśli ktokolwiek w wirtualnej rzeczywistości może się nim zachwycić i przełożyć na realne działanie to nawet wart jest ku temu ekshibicjonizm w sieci. Bo jakby nie było opowiadam nie tylko o sporcie, muzyce, projektowaniu i dzieciach ale dzielę się tutaj myślą, która drzemie głęboko w mojej głowie.

7 lat temu Kordowiec wyglądał równie tajemniczo i dumnie - stał na szczycie pięknej polany a my oswajaliśmy nową rzeczywistość rozmowami do poduszki. Powstała tam pewna historia, teraz zawieszona wysoko pod niebem, które na Kordowcu jest na wyciągnięcie ręki.  Zajęło nam 7 długich lat aby podjąć decyzję o powrocie w tamto miejsce niezwykłe. Do krainy owianej sentymentalną nutą rozstań, pożegnań, tęsknoty, gdzie niebo jest na wyciągnięcie ręki. Być może istnieją rzeczywistości bardziej lub mniej oswajalne - Kordowiec kocha się bezwarunkowo, podobnie jak góry.

29.06 kończę 33 lata - być może urodziny sprzyjają refleksji nad własnym życiem a może to właśnie przez ten wyjazd dotarło do mnie, że NIE MOŻNA W NIESKOŃCZONOŚĆ ODKŁADAĆ W CZASIE RZECZY, KTÓRE NALEŻY ROBIĆ IMPULSYWNIE, TERAZ, NIE ZA 10 LAT ALE WŁAŚNIE W TEJ CHWILI, KTÓRA TRWA. TRZEBA PRZEZNACZYĆ CAŁĄ ENERGIĘ NA TEN MOMENT - PRZEZ 4 LATA JECHAŁAM W ODWIEDZINY DO BLISKIEGO MI CZŁOWIEKA, KTÓRY ZMARŁ NA TYDZIEŃ PRZED SKRUPULATNIE ZAPLANOWANĄ WIZYTĄ. ŻYCIE NIE JEST STERTĄ PEWNIKÓW, NIE BAZUJE NA OCZYWISTOŚCIACH - ŻYCIE TO ULOTNY BIAŁY OBŁOK, W KTÓRYM ZAPISANA JEST NASZA HISTORIA - TEN OBŁOK NIEUSTANNIE PRZEPŁYWA, PORUSZA SIĘ - WSZYSCY ZMIERZAMY W JEDNYM KIERUNKU I TEGO NIE DA SIĘ ZMIENIĆ ALE MOŻNA WŁAŚNIE DZISIAJ NIE ODKŁADAĆ WSZYSTKIEGO NA PÓŹNIEJ, MOŻNA ZADZWONIĆ DO KOGOŚ - KOGO CHCE SIĘ USŁYSZEĆ, MOŻNA SPOTKAĆ SIĘ Z LUDŹMI, KTÓRZY SĄ NAM BLISCY, MOŻNA PRZECZYTAĆ KSIĄŻKĘ, OBEJRZEĆ FILM, RZUCIĆ WSZYSTKO I WYJECHAĆ ZOBACZYĆ ŚWIAT, O KTÓRYM SIĘ MARZY, MOŻEMY WSZYSTKO - TYLKO NIEWIARA ZATRZYMUJE NAS W MIEJSCU. PODOBNO, KIEDY ZACZNIEMY POWTARZAĆ MANTRĘ "UDA SIĘ" - TO WSZYSTKO LEŻY W ZASIĘGU NASZYCH RĄK. A SKORO WSZYSTKO ZALEŻY OD NAS SAMYCH TO WYKORZYSTAJMY TO JAK TYLKO SIĘ DA - DOBRE I ZŁE CHWILE NA DZIAŁANIE I SPEŁNIANIE WŁASNYCH ŻYCZEŃ - PAMIĘTAJĄC PRZY TYM, ŻE JUTRO MOŻE NAS NIE BYĆ...


W moich słuchawkach jest kilka utworów do "refleksyjnego leżenia na trawie" - Cinematic Orchestra jest pozycją kultową - spróbuj tak czasem - położyć się i rozmarzyć, poczuć radość, miłość, nostalgię, tęsknotę...zapomnij się...zatrać...Oddychaj, płacz, śmiej się - ŻYJ.

Jedna tęcza to szczęście a dwie? To pełnia...



Share on Google Plus

1 komentarz:

  1. Pięknie napisałaś...aż się wzruszyłam :'( Cudowna podróż, tym bardziej, że do miejsca, które kochasz <3 I przepiękny przekaz...nauczmy się żyć TU i TERAZ. Tylko tyle i aż tyle... Wspaniałe fotki, cieszę się, że mogłaś tam być :) :-*

    OdpowiedzUsuń