CHWILE, KTÓRE ZMIENIAJĄ NA ZAWSZE...

SĄ TAKIE CHWILE, KTÓRE ZAPISUJĄ SIĘ W NASZYM ŻYCIU NA ZAWSZE...SĄ TACY LUDZIE, KTÓRZY NIGDY NIE ZNIKNĄ Z NASZEGO SERCA. SĄ TAKIE MIEJSCA, DO KTÓRYCH WRACAMY Z NOSTALGIĄ I TKLIWOŚCIĄ...SĄ TAKIE PASJE, KTÓRE POCHŁANIAJĄ DO CNA... SĄ TAKIE MYŚLI, KTÓRE W JEDNEJ CHWILI BURZĄ CAŁY POZORNIE STABILNY SYSTEM WARTOŚCI I PRIORYTETÓW... SĄ TAKIE DNI, KIEDY WIESZ - ŻE JUŻ NIGDY NIE BĘDZIESZ TAKI JAK WCZORAJ... NASZE ŻYCIE SKŁADA SIĘ Z TAKICH CHWIL - ZAPISANYCH NA KARTKACH PAMIĘCI SŁÓW, GESTÓW, EMOCJI, WRAŻEŃ, ODCZUĆ, LĘKÓW, ŻALU, TĘSKNOTY, KOCHANIA, SMUTKU, CIERPIENIA, ROZKOSZY - NASZE ŻYCIE JEST WIELOBARWNĄ STRONĄ, W KTÓRĄ WPISAŁY SIĘ NAJRÓŻNIEJSZE MOMENTY, LUDZIE, MIEJSCA, CZAS...

Ten tydzień obfitował w różnorodność zdarzeń - poznałam wielu wspaniałych ludzi, którzy żyją z pasją, kochają życie i aktywność fizyczną, kochają też innych - solidaryzują się z potrzebującymi a niejednokrotnie sami walczą ze sobą i swoją słabością czy chorobą. Ten tydzień to przede wszystkim pożegnania z człowiekiem niezwykłym - moim WUJKIEM i dzień podniosły jakim była wczorajsza Komunia mojej chrześnicy Natalki. Przekrój wydarzeń... zakończony lekko niefortunnie - bo zapaleniem oskrzeli, które "pielęgnowałam" konsekwentnie aż do wczorajszej nocy - nie planowałam jeszcze wizyty u lekarza ale pojawiły się kłucia na klatce piersiowej, których postanowiłam nie bagatelizować. Tym samym kolejny tydzień muszę przyjmować antybiotyk - a zatem pożegnałam się z bieganiem na czas leczenia.

WIZYTA W KATOWICACH TO ZWYKLE WIELKA RADOŚĆ Z OBCOWANIA Z LUDŹMI, KTÓRYCH CENIĘ, PODZIWIAM, KOCHAM, ZA KTÓRYMI TĘSKNIĘ BĘDĄC TUTAJ I WIECZNIE PLANUJĘ, KIEDY ICH WRESZCIE ZOBACZĘ...ZWYKLE JEST TAK, ŻE Z TEGO PLANOWANIA NIC NIE WYCHODZI - MIJAJĄ MIESIĄCE I TYLKO PRZYPADEK SPRAWIA, ŻE POKONUJĘ TE 300 KM ABY Z NIMI POBYĆ. NIE BEZ PRZYCZYNY MÓWI SIĘ, ŻE SPOTYKAMY SIĘ GŁÓWNIE NA UROCZYSTOŚCIACH RODZINNYCH - A PRZYCHODZI TAKI CZAS, ŻE WIĘCEJ JUŻ POGRZEBÓW NIŻ NARODZIN, WIĘCEJ POŻEGNAŃ NIŻ CELEBROWANIA CHRZTÓW I WESEL.

MÓJ WUJEK BYŁ CZŁOWIEKIEM WIELKIEJ MĄDROŚCI I EMPATII. KOCHAŁ I AKCEPTOWAŁ LUDZI, NIE OCENIAŁ, ZARAŻAŁ OPTYMIZMEM, USPOKAJAŁ LĘKI, WNOSIŁ RADOŚĆ I MIŁOŚĆ DO NASZEGO ŻYCIA. BYŁ JEDNOSTKĄ NIEZWYKŁĄ, PEŁNĄ PASJI I POMYSŁÓW NA SIEBIE - NIE PODDAWAŁ SIĘ I ZAWSZE DOCENIAŁ TO GDZIE JEST I KIM JEST, WYKORZYSTYWAŁ Z ŻYCIA TYLE, ILE MÓGŁ BRAĆ. DO KOŃCA SWOICH DNI WALCZYŁ I CIERPIAŁ - JEDNOCZEŚNIE POZOSTAJĄC ŚWIADOMYM SIEBIE, ŻYCIA I ZBLIŻAJĄCEGO SIĘ POŻEGNANIA. TO NIE TYLKO KTOŚ BLISKI - TO AUTORYTET, TO PRZYKŁAD CZŁOWIEKA DOTKNIĘTEGO PRZEZ LOS, TO ŚWIADECTWO ODWAGI I MIŁOŚCI, TO PRZYJACIEL, POWIERNIK, PRZYKŁAD GODNY DO NAŚLADOWANIA.

NA KRÓTKO PO WŁASNYM ŚLUBIE I UKOŃCZENIU STUDIÓW NA WETERYNARII DOZNAŁ URAZU KRĘGOSŁUPA. NIEFORTUNNY SKOK DO WODY NA ZAWSZE ZMIENIŁ BIEG JEGO ŻYCIA - SKAZUJĄC GO NA INWALIDZTWO, KTÓRE POKONAŁ DZIĘKI SWOJEJ MIŁOŚCI DO ŻYCIA I LUDZI. BYŁ CZŁOWIEKIEM, KTÓRY POCIESZAŁ NAS W ZAWIROWANIACH EGZYSTENCJALNYCH... Kiedy o tym pomyślę jak błahe były nasze problemy w obliczu Jego - zaczynam doceniać te wszystkie drobne rzeczy jakie mam. Dlaczego tak jest, że pewne rzeczy docierają do nas, kiedy nie można ich przedyskutować? Chciałoby się powiedzieć - Ty jesteś wzorem jak żyć! Ty jesteś nadzieję i przykładem, że możemy odnaleźć siebie nawet w najgorszym i najstraszniejszym położeniu! To TY jeżdżąc na wózku tyle lat - miałeś więcej optymizmu niż my wszyscy... To my mieliśmy dużo więcej rozterek, wątpliwości, pretensji do świata - my, którym brakowało tylko samozaparcia i umiejętności właściwego kierowania swoim życiem... Mój Wujek nie tylko żył dalej, ale żył pełnią - tworzył, malował cudowne obrazy, łapał się aktywności i w każdej z chwil odnajdywał te najlepsze w najgorszym położeniu.



MYŚLĘ, ŻE ODCHODZĄC ZOSTAWIŁEŚ NAM COŚ CENNEGO - WIDZĘ TO - W KAŻDYM Z NAS ZASIAŁEŚ ZIARENKO, KTÓRE ODPOWIEDNIO PIELĘGNOWANE DOPROWADZI DO NAMACALNYCH ZMIAN W MYŚLENIU A TYM SAMYM W ŻYCIU... NAWET JEŚLI TO UCZUCIE PRZEJŚCIOWE - WARTO CZASEM ZATRZYMAĆ SIĘ W BIEGU I ZASTANOWIĆ SIĘ DOKĄD ZMIERZAMY. WARTO JEST POMYŚLEĆ CZY JESTEŚMY WYSTARCZAJĄCO - NA 100%, CZY DAJEMY COŚ Z SIEBIE, CZY KOCHAMY MOCNO, CZY DBAMY O SIEBIE W SPOSÓB WYSTARCZAJĄCY I CZY WRESZCIE ROZWIJAMY WŁASNE PASJE. 


Postanowiłam być bardziej - wiem, że to brzmi banalnie - jak kolejny cykl obietnic składanych sobie samemu - z terminem "od poniedziałku".

Postanowiłam pielęgnować w sobie spokój i dbać o swoje psychiczne zdrowie - systematycznie ćwiczyć, dobrze jeść, więcej się uśmiechać, częściej mówić "Kocham", mocniej przytulać dzieci, więcej czasu spędzać z najbliższymi, impulsywnie dzwonić do rodziny i podobnie spontanicznie planować podróże do miejsc i ludzi bliskich mojemu sercu. Postanowiłam możliwie jak najczęściej robić coś "po raz pierwszy", i tak samo często poznawać nowe rzeczywistości.

Obiecałam sobie, że nie będę nadymać problemów i utyskiwać na własny los, że odnajdę zawsze powód aby się uśmiechać - nawet w najgorszym położeniu, że będę więcej pomagać innym a nade wszystko, że przejdę z pokorą i spokojem w obliczu zdarzeń i ludzi, którzy wysysają z nas pokłady dobrych energii. Chcę być ponad to.

Wiem, że najważniejsze jest to aby żyć w zgodzie ze sobą i posiadać pasję, w której można się zatracić - wtedy, kiedy rzeczywistość zbyt mocno przytłacza... Dlatego chcę zawsze mieć odwagę aby być sobą i zachować swoje "ja" i ten naturalny haj - nawet jeśli ktokolwiek uzna to za absurdalne czy śmieszne.


CZAS ODNAJDYWANIA DROBNYCH IMPULSÓW SZCZĘŚCIA W CZĘSTO TRUDNEJ I SZAREJ RZECZYWISTOŚCI UWAŻAM ZA ROZPOCZĘTY!

3 komentarze:

OSOBOWOŚĆ BIEGACZA - ANIA!

DZISIAJ PRZEDSTAWIĘ WAM KOGOŚ NIEZWYKŁEGO - POZNAJCIE ANIĘ.




"Mam na imię Ania, mam prawie 16 lat, biegam w drużynie Bartka ( jestem tam najmłodsza nie licząć Bartusia) . Biegam tak na serio od 1.5 roku ... biegam amatorsko.

Moim osiągnięciem biegowym jest przebiegnięcie 4.6 km w 29 min. oraz przebiegnięcie 10 km
w 1 h 5 min.

Bieganie to moja pasja , odskocznia a także rehabilitacja ( najprzyjemniejsza )

Najbardziej mnie motywuje Drużyna Bartka , efekty na rehabilitacji. Demotywuje mnie bunt nogi
i komentarze dziewczyn w szkole ... ( choć ostatnio staram się nie zwracać uwagi)

W moim życiu bieganie stanowi element dopełniający jestem w 7 niebie gdy nadchodzi moment treningu te 30-40 min. (czasem mniej ) są dla mnie wytchnieniem momentem przemyślenia i odstresowania się. Dzięki bieganiu zmieniłam nastawienie do samej siebie spojrzałam inaczej na różne rzeczy . Moją biegową inspiracją są osoby z Drużyny Bartka.

Dietę zmieniłam wraz z Rodzicami i siostrą - zaczęliśmy jeść zdrowiej a w naszej diecie dominują warzywa i owoce.

Biegam 3-4 razy w tyg. po 30-40 min. wyjątkami są weekendy wtedy mogę pozwolić sobie na dłuższy trening ćwiczę zaś codziennie ( rehabilitacja plus ABS) moim ulubionym ćwiczeniem są niedźwiadki czyli plank z unoszeniem nóg nazwa ta została wymyślona przez rehabilitantkę jeszcze jak chodziłam do przedszkola."

Więcej o Drużynie Bartka można przeczytać na stronie http://www.naszmaraton.pl/ oraz na Facebook’u: https://www.facebook.com/Naszmaraton?fref=ts.

Ania - pamiętaj aby zawsze wierzyć w siebie - nie ma rzeczy, które Cię ograniczają - życzę Ci abyś spełniła swoje marzenia i zrealizowała wszelkie cele życiowe. Życzę Ci miłości, samoakceptacji i siły abyś w chwilach zwątpienia potrafiła się podnieść i iść dalej! 

A to wirtualny prezent :)



Serdecznie zapraszam do zabawy ! Jeśli biegasz i chcesz opowiedzieć mi coś o sobie a tym samym zgadzasz się na publikację w cyklu "Osobowość biegacza" - odpowiedz na poniższe pytania i wyślij je wraz ze swoim zdjęciem na wskazany adres! Jeśli chcesz to zostaw linki do Twoich stron internetowych! Raz w miesiącu razem z przedstawicielem firmy RUNSPIRATION nagrodzimy jedną kobietę i jednego mężczyznę - do zgarnięcia - własna, personalizowana koszulka sportowa!



0 komentarze:

BIEG KONSTYTUCJI - MAJ 2014

BIEG KONSTYTUCJI TO MÓJ PIERWSZY OFICJALNY START na 5 km PO LATACH - nie licząc oczywiście udziału w PARKRUN w Parku Skaryszewskim.

Mokra ale szczęśliwa :)

O ile debiuty w Parku nie wyzwalały we mnie aż takiego przerażenia - to Bieg Konstytucji lekko mnie paraliżował - przypomniałam sobie zaraz jak to było 7 lat temu i uznałam, że niewiele się w tych kwestiach zmieniło. Przed każdym publicznym wystąpieniem bolał mnie brzuch i nie mogłam spać. Tak jakbym na starcie była ponownie w szkole i przechodziła jakiś ważny sprawdzian własnych umiejętności. Z bieganiem po trochu tak jest - chyba tak się już utarło, że starty w zawodach są zwieńczeniem naszej systematycznej pracy i treningów. Pokazują nam również niedostatki treningowe i pomagają wyznaczać nowe cele.

W tym roku po raz pierwszy biegły moje małe dzieci - Ala i Tosiek. Bieg na 700 metrów okazał się dla Nich solidnym dystansem - zwłaszcza, że co najmniej tyle musieli pokonać aby na start dotrzeć. Parkowanie w pobliżu graniczyło z cudem. Deszcz odbierał motywacje a ja z przerażeniem odliczałam tylko czy z mety dzieci dobiegnę na start dorosłych i czy ten podbieg mnie nie wykończy :)

Przyznam szczerze, że dla Ali w pewnym momencie bieg nie był zabawny - miała dość deszczu i bolały ją nóżki...



Okazało się, że wszystko dało się pogodzić - jednak świadomość, że moje dzieci będą marznąć jeszcze ponad pół godziny w oczekiwaniu na mnie nie dawała mi spokoju. Byłam rozkojarzona i podminowana - dlatego kategorycznie zapowiedziałam - starty mają być zabawą dla mnie i dzieci - a nie katorgą - do tego w niepewnych warunkach pogodowych. Więc od teraz - albo biegnę ja albo dzieci. Żeby własne sukcesy móc chociaż przez chwilę celebrować na mecie a nie koncentrować się na tym jak szybko dotrzeć do samochodu aby przemoczone dzieci, trzęsące się z zimna nie odchorowały tego - jak stało się tym razem.

Mnie dopadło zaraz przeziębienie - skrzyżowane z alergią na nie wiadomo co ( z czego pewnie nie wyjdę bez sterydów wziewnych), Tosiek ma szmery w oskrzelach i jest już inhalowany sterydami pełną parą a Ala zaczyna się rozkładać...Pełen FUN pobiegowy.



Sam bieg okazał się bardzo przyjemny i łatwy - miałam aspiracje dobiec za balonikami na 27:30 ale zniknęły mi z oczu bardzo szybko - jeszcze przed podbiegiem. Biłam się w piersi, że zaczęłam zbyt wolno a natłok ludzi nie ułatwiał sprawy aby sprawnie wyprzedzać. Podbieg pod Agrykolę był ciężki ale biegłam dzielnie i nie zatrzymałam się ani razu - mało tego ostatnie kilometry biegłam z czasem poniżej 5. Więc gdybym zaczęła szybciej pewnie spokojnie wyrobiłabym się w 27:30 - tymczasem mogłabym gdybać dalej :) a metę przekroczyłam z czasem: 28:21. Czyli nowa życiówka "po latach" i pewnie będę ją łamać dalej. Niestety - rywalizacja z samym sobą to proces nieodzowny w bieganiu. A ja dodatkowo rywalizuję z siostrą, która zaczyna mieć niebezpieczne aspiracje na 20 minut :)





Ha! Na mecie byłam zwycięzcą! Jesteś zwycięzcą to ręce do góry!

Czego mi brakowało w tym biegu? Po pierwsze towarzysza, który powie - dawaj! Po drugie muzyki w słuchawkach (i następnym razem - mówcie co chcecie ale nie biegnę bez moich ukochanych słuchawek - mi muzyka daje kopa i moc), po trzecie chciało mi się pić - i tu ukłony dla kolegi, który na 4 kilometrze użyczył mi łyka swojego izotonika...Niech moc będzie z Tobą! :)

Chwilowo zakatarzona a już planuję kolejne starty w biegach - ważą się jeszcze świetliki (nocny rajd na orientację), Bieg Wawerczyka i Bieg Samsunga dla kobiet - no i 15 czerwca Bieg w Garwolinie - o ile zdrowie pozwoli to przebiegnę tam dychę i na 100% będzie nową życiówką ;) Aaaa są starty jest zabawaaa :)

2 komentarze:

If you can't fly then run...

ANTOŚ MA 3 LATA - w 8 m-cu życia zdiagnozowano u Niego udar lewego płata czołowego mózgu. 




Mój ginekolog twierdzi, że to pierwszy taki "przypadek" w Jego kadencji. Dlaczego? Bo zgodnie z opisem tomografii - udar miał miejsce w życiu płodowym. Do dziś zachodzę w głowę jak współczesna medycyna jest w stanie z taką precyzją określić kiedy nastąpił udar i czy nie był to jednak błąd w sztuce lekarskiej podczas trudnego - zakończonego cesarskim cięciem porodu. Jakkolwiek by nie było - nic nie cofnie już czasu - nic też nie cofnie tych 8 m-cy, w których mógł być intensywnie rehabilitowany. Dlaczego nie był? Bo nikt nie raczył zrobić mu wcześniej usg głowy - na etapie, kiedy nie jest zarośnięte ciemiączko! Bo nie ma takich badań rutynowych! Bo lekarze najłatwiej spychają wszystko na asymetrię ułożeniową! A podobno jest tak, że mózg dziecka jest najbardziej plastyczny na krótko po udarze - im szybciej zaczynamy pracować - tym więcej nowych połączeń w mózgu jest w stanie powstać...



Kiedy usłyszałam diagnozę "udar" byłam zrozpaczona. Udar tak strasznie brzmi. Miałam przed oczami dzieci, z którymi leżeliśmy na neurologii i paniczny strach czy Tosiek będzie mówił, chodził, czy będzie normalny w każdym znaczeniu tego słowa... Choroba dziecka jest ogromnym cierpieniem dla wszystkich...cierpią nie tylko rodzice, rodzina ale i pozostałe dzieci...Myślę, że Ala też dostała swoją lekcję życia - nie mówiąc o Adasiu, który musiał szybko pogodzić się z faktem iż maluchy to 90% mojej uwagi.



Szybko okazało się, że Antoś jest WYJĄTKOWY a udar przełożył się "tylko" na fizyczne aspekty Jego życia. Jego iloraz inteligencji badany w 2 roku życia był na poziomie 130 - czyli dużo ponad przeciętność! Jest fantastycznym dzieckiem - dobrym, cierpliwym, upartym a dzięki nadreaktywności Ali - podąża za nią i próbuje dorównać we wszystkich aspektach - a rywalizacja ta bez wątpienia przekłada się na Jego rozwój.

Antoś jest pełen ciepła i empatii - ilekroć zdarzyło mi się popłakać z bezradności - On zawsze mnie przytulił i powiedział "Kocham Cię Mamusiu"... Jest niezwykłym skarbem.



Antoś jest rehabilitowany metodą Baby Bobath - w systemie 2 razy w tygodniu, uczęszcza też na basen, integrację sensoryczną, hipoterapię - jest pod opieką logopedy oraz poradni neurologicznej. Co 3 miesiące ćwiczymy też w ramach turnusów rehabilitacyjnych w Centrum Zdrowia Dziecka.

Myślę, że fakt iż było nas stać na prywatną diagnostykę i rehabilitację doprowadził nas do tego etapu - w którym Antoś jest pokazywany jako przykład - jak można wyprowadzić dziecko po udarze. Więc mitem dla mnie jest, że pieniądze szczęścia nie dają - bez nich nie bylibyśmy w stanie zapłacić za terapię, wkładki ortopedyczne, badania, leki, leczenie... Jednak największe znaczenie w diagnostyce miała dla Nas Poradnia Rehabilitacyjna Maluch http://rehabilitacjadzieci-maluch.pl/

To właśnie tam po raz pierwszy Antosia zdiagnozowano kompleksowo - to dzięki Pani Joli Stępowskiej - właścicielce poradni i Guru od rehabilitacji dzieci z Centrum Zdrowia Dziecka dowiedzieliśmy się, że to udar i co robić dalej. To dzięki Pani Ani Wysockiej - która bezpośrednio zajmuje się Tosiem - Tosiek chodzi a nawet trzyma kubek prawą ręką!

Antoś ma osłabione wszystkie mięśnie po prawej stronie ciała - również przełyku oraz teoretycznie (bo nie było żadnych badań w tym kierunku) gorzej rozwinięte płuca - to wszystko wpływa na infekcje, które u Niego często kończą się obturacją oskrzeli. Przez pierwsze 2 lata Jego życia koczowaliśmy w szpitalu a Ospa Wietrzna zakończyła się pobytem na oddziale zakaźnym....To był bardzo trudny czas...

Dzisiaj Antoś jest przedszkolakiem, biega tak szybko - że trudno go złapać, dalej sezonowo choruje - ale mniej i już bez ingerencji szpitalnej, jest mądry i empatyczny, cierpliwy i ma w sobie ducha walki.

Antoś w swoim pierwszym biegu medalowym. Bieg Konstytucji 2014.

Kilka dni temu na FB Flying Shoes napisała do mnie pewna dziewczyna - ma na imię Ania, ma 15 lat i w zasadzie od urodzenia zmaga się z paraliżem prawostronnym - szykuję jej "profil" w osobowości biegacza. Jednak nie mogłam się powstrzymać aby nie wspomnieć o Niej. Zrobiła na mnie ogromne wrażenie - stała się też źródłem informacji z pierwszej ręki - ile kosztuje walka z niesprawnością ciała... Przeryczałam przez te rozmowy 2 wieczory. Bo zdałam sobie sprawę jak walczy Tosiek i że brak chwytności ręki to ogromna niedogodność! Postanowiłam też, że zrobię wszystko aby nauczyć Tośka samodzielnego ubierania i rozbierania i wiązania butów! I że włożę całą energię w to aby poprawić Jego chwyt. Mam burzę myśli - o tym, że dzieci nie powinny tak cierpieć, o nieprzewidywalności życia, o gotowości aby zmierzać się z takim bagażem...I chciałam wszystkich przestrzec!

Jeśli Twoje dziecko - od maleńkości wykazuje niewłaściwe napięcie albo zauważasz asymetrię w ułożeniu, odruchach, czy słabszym ucisku rączki to jak najszybciej udaj się do specjalisty i wymagaj pełnej diagnostyki! Wykonuj USG przezciemiączkowe na własne życzenie! Można je zrobić prywatnie - wtedy, kiedy ciemiączko nie zarosło! Ty najlepiej widzisz jak rozwija się Twoje dziecko - obserwuj i diagnozuj wszelkie nieprawidłowości a może uda Ci się szybciej niż nam...i Twoje dziecko wcześniej zacznie właściwą rehabilitację!



CHCIAŁABYM, ŻEBY ŚWIAT OSZCZĘDZIŁ OKRUCIEŃSTWA LUDZIOM Z NIEPEŁNOSPRAWNOŚCIAMI, ŻEBY WSPÓŁCZESNE DZIECI I MŁODZIEŻ WYKAZYWAŁY EMPATIĘ I ZROZUMIENIA DLA TYCH "INNYCH DZIECI", ŻEBY ZAWSZE ZNALAZŁ SIĘ KTOŚ, KTO POMOŻE IM LATAĆ - JEŚLI SAME NIE POTRAFIĄ NAWET PODSKOCZYĆ - JAK TOSIU... KAŻDY Z NAS MOŻE ZNALEŹĆ SIĘ W PODOBNYM POŁOŻENIU - DLATEGO POMAGAJMY SOBIE NAWZAJEM - W DOWOLNEJ FORMIE ALE NIE POZOSTAWAJMY OBOJĘTNI A JUŻ NIGDY PRZENIGDY NIE WYŚMIEWAJMY SIĘ Z TAKICH LUDZI! BO JUŻ WYSTARCZAJĄCO CIERPIĄ I WALCZĄ I ZASŁUGUJĄ NA UZNANIE A NIE SARKAZM.


KOCHAM CIĘ ANTOSIU I DLA CIEBIE KIEDYŚ PRZEBIEGNĘ MARATON...  JEŚLI NIE NAUCZYSZ SIĘ SKAKAĆ - JA BĘDĘ PODSKAKIWAĆ RAZEM Z TOBĄ W RAMIONACH! ZASZCZEPIĘ W TOBIE DOBRO I BĘDĘ POMAGAĆ CI ZMIERZAĆ DO SWOICH MARZEŃ...DOPÓKI JESTEM BĘDĘ ZAWSZE CIĘ CHRONIĆ I UCZYĆ SAMODZIELNOŚCI, ŻEBYŚ POTRAFIŁ EGZYSTOWAĆ JAK MNIE JUŻ NIE BĘDZIE.





0 komentarze:

OSOBOWOŚĆ BIEGACZA - MACIEK z Moja Przemiana

Z WIELKĄ PRZYJEMNOŚCIĄ PRZEDSTAWIAM MAĆKA (Prowadzi blog - Moja Przemiana) !!!



"Maciek, lat 29. Ze względu na nazwisko, znajomi wołają na mnie Pacior. Prowadzę stronę Moja przemiana oraz blog: www.mojaprzemiana.wordpress.com. Walczę każdego dnia o lepszego siebie - w każdym aspekcie.

Biegam od lipca 2013, choć początkowo to była bardziej męczarnia niż bieganie.

13.04.2014 pokonałem samego siebie, na Orlen Warsaw Maraton padła mój rekord na 10km – 47:05 netto
:)

Bieganie traktuję jako urozmaicenie treningu, choć widzę, że to strasznie wciąga. Zaczynałem fatalnie, teraz się rozkręcam. Biegam dla Bartka i to mnie cieszy.

Motywujące w bieganiu jest to, że wyznaczam sobie ambitne, ale realne cele, które udaje mi się osiągnąć. Tamten rok „zamknąłem” w mniej niż 50min na 10km, w tym roku już 47. Ale też bez przesady, nie samymi rekordami człowiek żyje. Raz na jakiś czas jest mocniej, ale poza tym musi być radość, bo inaczej to nie miałoby sensu.

Nie mam wielkich przeszkód, raczej przygodę z bieganiem traktuję jako wyzwanie i każdy najmniejszy sukces staram się celebrować, bo wiem, jak dużo mnie to kosztuje.

Nie, nie dajmy się zwariować. To, że ktoś lubi aktywność fizyczną, nie powinien jej stawiać ponad wszystko. Więc najpierw rodzina, potem sport. Ale, ale, ale – wszystko idzie pogodzić, przecież można biegać razem
:)

Przede wszystkim pewność siebie. Już nie ma granic, nie ma „że się nie da”. Niektóre „cuda” wymagają większej inwestycji czasowej.

Dieta, jako plan żywieniowy – tak to rozumiem. Nie zmieniła się, bo większość tego planu uległa poprawie trochę wcześniej, a i na bieżąco modyfikuję jadłospis. Tylko, że nie dzieje się to „tylko” ze względu na bieganie. W moim menu dominują warzywa i owoce. Stawiam na rośliny i powoli podążam w stronę wege.

Pisałem wcześniej, że bieganie jest uzupełnieniem treningu. Jestem instruktorem Indoor Cycling, więc sporo czasu spędzam na rowerze, ale jest też siłownia i to jest ogromnie istotny element.

Rady dla początkujących? Hmm – śmiesznie to zabrzmi, bo początkujący będzie dawał rady początkującym… Ale jeśli już, to bieganie musi być z radością, z uśmiechem, ma być przyjemne. Jeśli tego nie ma, to będzie to walka z samym sobą, robienie czegoś na siłę, a to strasznie źle wróży na przyszłość i nie o to w życiu chodzi. "


Maćkowi życzę wielu sukcesów biegowych! Aby śledzić Jego poczynania - zapraszam na strony: www.mojaprzemiana.wordpress.com.  Moja Przemiana FB

Serdecznie zapraszam do zabawy ! Jeśli biegasz i chcesz opowiedzieć mi coś o sobie a tym samym zgadzasz się na publikację w cyklu "Osobowość biegacza" - odpowiedz na poniższe pytania i wyślij je wraz ze swoim zdjęciem na wskazany adres! Jeśli chcesz to zostaw linki do Twoich stron internetowych! Raz w miesiącu razem z przedstawicielem firmy RUNSPIRATION nagrodzimy jedną kobietę i jednego mężczyznę - do zgarnięcia - własna, personalizowana koszulka sportowa!



1 komentarze:

OSOBOWOŚĆ BIEGACZA - MAGDA z Fit.Life.Beauty.

Z WIELKĄ PRZYJEMNOŚCIĄ PRZEDSTAWIAM WAM MAGDĘ z Fit.Life.Beauty. !!!






"Tu Magda lat 36, matka, żona , fanka fit życia :) Prowadzę fp Fit.Life.Beauty.

Uwielbiam jeździć na rowerze, trenuję też w domowym zaciszu ok.4 razy w tygodniu z obciążeniem ( hantle 3 kg i kettlebell 7,5 kg) oraz z piłką swiss ball :) Treningi wybieram na Youtube, ćwiczę przeważnie z BeFitWoman albo wybieram zestawy od FitnessBlender...

Moją największą pasją i miłością od października 2013 jest bieganie :)
Póki co nie mam jakiś większych osiągnięć biegowych, cieszy mnie każdy przebiegnięty kilometr, staram się żeby bieganie było przyjemnością, a
 nie pędem po jakiś konkretny wynik ;) Mój wielki debiut już za moment, 4 maja w Toruniu bieg na dyszkę w imprezie 10 Run Toruń. Należę do  Drużyny Bartka i biegam w barwach Naszmaraton-Biegnę, żeby Bartek mógł biegać . Moją największą biegową inspiracją jest Damian Orzechowski, tata Bartka...To dzięki niemu zaczęłam stawiać swoje pierwsze kroki biegowe. Historia rodziców maluszka, którzy borykają się z przeciwnościami losu ( Bartek urodził się bez stopy ) ich walka o lepsze życie dla syna i pomysł, żeby poprzez bieganie zbierać fundusze na kolejne protezy dla syna ujęła moje serce. Biegam nie tylko dla siebie, ale przede wszystkim po to, żeby i kiedyś Bartek mógł biegać <3

Uwielbiam ten moment kiedy wskakuję w buty i wiem, że za kilka chwil będę w zupełnie innym świecie...moim świecie :) Tylko ja, moje myśli, marzenia, plany...Nie potrafię do końca opisać słowami co tak naprawdę daje mi bieganie... jedno wiem na pewno, to moja wielka miłość!
Czasem jest ciężko, szczególnie wtedy kiedy zaplanuję sobie jakiś kilometraż do pokonania, a okazuje się, że nie dałam rady...Wtedy mam ochotę strzelić focha z przytupem i schować gdzieś głęboko do szafy moje buty, ale bieganie dało mi też wiarę w to, że można przezwyciężać swoje słabości, że każdy trening zbliża mnie do wyznaczonego celu, że chcieć to móc...

Biegam 3 razy w tygodniu i jest to najpiękniejsza chwila w ciągu całego dnia :)"

Więcej o akcji można przeczytać na stronie http://www.naszmaraton.pl/ oraz na Facebook’u: https://www.facebook.com/Naszmaraton?fref=ts.

Madzi gratuluję pięknego debiutu na dychę a Was zapraszam na jej stronę!!!
Facebook: https://www.facebook.com/fit.life.beauty.


Serdecznie zapraszam do zabawy ! Jeśli biegasz i chcesz opowiedzieć mi coś o sobie a tym samym zgadzasz się na publikację w cyklu "Osobowość biegacza" - odpowiedz na poniższe pytania i wyślij je wraz ze swoim zdjęciem na wskazany adres! Jeśli chcesz to zostaw linki do Twoich stron internetowych! Raz w miesiącu razem z przedstawicielem firmy RUNSPIRATION nagrodzimy jedną kobietę i jednego mężczyznę - do zgarnięcia - własna, personalizowana koszulka sportowa!



2 komentarze: