ORLEN MARATON - ROWERUJĘ, KIBICUJĘ :)

NIEDZIELA TO BYŁ JEDEN WIELKI RAJD ROWEROWO - BIEGOWY. Od 9.30 koczowałam pod stadionem aby wesprzeć tudzież sfotografować moją siostrę, która dzielnie przebiegła dychę na Orlen Maraton w bardzo dobrym jak na pierwszy raz czasie 56:36). Jestem z Niej dumna i mam z kim rywalizować :P


Ewa w mojej koszulce :)

W biegu uczestniczył także jej mąż - aktualnie co miałam okazję zaobserwować na trasie biega się całymi rodzinami :) Niestety okazało się, że rowerem przebić się ciężko - ponieważ przejechałam praktycznie całą trasę biegu - nie wyrobiłam się z przeskakiwaniem przez różne barierki na metę - bo może  na mecie były większe szanse aby ją zidentyfikować. Wybrałam za to most świętokrzyski i ustawiłam się dumnie na filarze (dobrze, że nie zaliczyłam medialnej gleby) i cykałam seryjne zdjęcia z nadzieją, że uchwycę ją przy balonikach na 55 minut. Ewy nie odnalazłam ale udało mi się cyknąć kilka fotek szwagrowi i WAM - bezimiennym ludkom. Stałam dzielnie i klaskałam na różnych etapach biegu - bo przejechałam wiele odcinków i doping był słaby a nawet bardzo słaby. Uśmiechy, odpowiadanie na moje klaskanie a nawet przybijanie piątki - to momenty bezcenne. Czułam, że warto było tam być.

Czołówka startuje...

A tu już bieg na 10 km.




Mój szwagier :) Przykład jak można zmienić styl życia, formę i sylwetkę - dzięki bieganiu właśnie! Podziw!


Mistrzowska poza :)

PO KILKU GODZINACH ROWEROWANIA NA TRASIE biegu - miałam okazję wejść jeszcze na kilka stoisk Expo - wyczaiłam tam bardzo fajne i "przydatne" akcesoria. Jak odstawiłam rower postanowiłam jeszcze pobiegać - w rezultacie dzisiaj boli mnie nie tylko tyłek (sezon rowerowy uważam za otwarty) ale i nogi. Czuję się zmęczona i dzisiaj odpuszczam wszystko. Jutro wracam do planu na 5 - Bieg konstytucji (pierwszy start po latach) zbliża się wielkimi krokami.

Kolorystyka chust mnie powala - chcę je MIEĆ! :P




Nie chodzi tylko o kolor...


Przy okazji EXPO miałam okazję porozmawiać z przedstawicielem ROYAL BAY i bardzo dogłębnie omówić zasadność biegania w skarpetkach kompresyjnych.  Myślę, że jak przetestuje je na sobie będę w stanie powiedzieć coś więcej. W każdym razie przekonałam się, że wszyscy, którzy przeszli w przeszłości incydenty zakrzepowe - jak najbardziej powinni wspomagać się kompresją. Tym bardziej, że już zupełnie zapomniałam o tym jak bardzo rozchodzą się żyły po zakrzepach (różnica między prawą a lewą łydką to 1.5 cm ) - i że jestem narażona bardziej niż inni na uszkodzenie zastawek.

Share on Google Plus

2 komentarze:

  1. Nie każdy potrafi realizować swoje pasje i wytrwale dążyć do celu.
    Moim siostrom się udało i bardzo je za to podziwiam. Kocham Je i zawsze będę z Nimi

    OdpowiedzUsuń