BIEGANIE CZY BIEGACTWO?

NIE OD DZISIAJ SŁYSZĘ DOSYĆ OSTRE WYPOWIEDZI W KWESTII NAŁOGOWEGO BIEGANIA. No bo bieganie generalnie szkodzi - jak nie dzisiaj to za kilkadziesiąt lat! Będziesz miała rozklekotane stawy, nadszarpnięte organy wewnętrzne i co najgorsze - to uzależnienie jak każde inne! Będziesz musiała się leczyć! Zobaczysz! I co to w ogóle za religia! Żeby tak życie podporządkować bieganiu? biegactwu? Chcesz biegać ? -  idź do lasu, po co Ci biegi uliczne? I co to za pomysł, żeby puszczać te biegi ulicami miasta, żeby ruch blokować! Istna zgroza!

Moje towarzystwo biegowe. Ala i jej pies :).

W poniedziałek biegałam w parku z Alą w wózku - było ciepło (prawie 20 stopni na termometrze) - pech chciał, że chwilę popadało - spojrzenia starszych ludzi na matkę, która katuje swoje dziecko w deszczu, wytrząsając mu mózg na nierównej nawierzchni  - bezcenne.
Żeby było zabawniej - w parku był też Antoś i po pierwszym kółku zrobiliśmy podmiankę :) - ha - zdziwienie, że nagle w wózku pojawiło się inne dziecko również wyglądało zabawnie.
Moje dzieci nie przepadają za bieganiem w wózku biegowym - wolą na nogach - nie zmuszam ich do długiej jazdy - wiem, że 4 km to jest maks ich wytrzymałości.
W poniedziałek próbowałam zmierzyć się z dystansem na 5 km - ale szybki bieg z dziecięcą sztafetą i tysiącem pytań po drodze nie służył do bicia rekordów :). Jednak biorąc pod uwagę fakt iż spowalniał mnie wózek i musiałam kilkakrotnie zatrzymać się aby rozwiązać dzieciakowe problemy - to ostatecznie jak nie zacznę zbyt szybko - powinnam zmieścić się w 30 minutach.

PO CO TE REKORDY? BIEGI? MASOWOŚĆ? I CO Z TĄ FILOZOFIĄ BIEGANIA?

Bieganie to taki sport, który można albo uprawiać całkowicie w samotności i traktować je jako alternatywę aktywnego spędzenia czasu na świeżym powietrzu albo zachłysnąć się pasją biegową i zmienić całe swoje życie i mentalność.

Po co? Dla satysfakcji, dla pokonywania samego siebie, żeby coś udowodnić, żeby sprawdzić swoje możliwości, żeby poczuć wiatr we włosach i adrenalinę przełamywania granicy czasu, żeby czuć się częścią jakiejś społeczności (nazywanie biegania religią to lekkie nadużycie).

Jeśli robimy coś, co sprawia nam satysfakcję, daje nam emocje pozytywne, oczyszcza nas ze stresu, wzmacnia nasze ciało (no bo przecież nie tylko biegamy ale ćwiczymy również aby się wspomagać) to dlaczego szukać w tym drugiego dna? Jeśli ktoś ma radość z biegów masowych - niech biega - ja lubię rywalizować - inni może wolą nie wychodzić poza swój las! Każda aktywność ma swój urok i inny charakter - nie można negować kogoś - bo za 20 lat to będzie wrakiem człowieka z racji biegania! Znam ludzi, którzy z powodzeniem biegają wiele lat a nie należą do tych "z pierwszej młodości". Poza tym z dwojga złego - jeśli mamy wybór położyć się na kanapie przed telewizorem, albo nadużywać alkohol, albo palić, albo przedawkowywać jedzenie - to już chyba lepszy jest ruch na świeżym powietrzu! A jeśli uważasz, że "rower jest lepszy" - wspaniale! Ja też kocham rower. Kocham tańczyć flamenco, góry, poznawać wszelkie aktywności sportowe - bieganie traktuje jak wyzwanie i okazję do ćwiczenia systematyczności ale nie zamierzam rezygnować z innych aktywności i nie jest moim celem nadrzędnym - takim, że jak z obiektywnych powodów nie będę mogła biegać - skończę u specjalisty z racji syndromu odstawienia.



Share on Google Plus

0 komentarze: