BŁĘDY POCZĄTKUJĄYCH BIEGACZY - SHIN SPLINTS

OSTATNI CZAS WYPEŁNIONY BYŁ INTENSYWNYMI, SPONTANICZNYMI TRENINGAMI. Przełamałam dystans 5 km a ambicja kazała mi biegać po 10 - tym samym z 15-20 km tygodniowo, zrobiło się 30-40 km. Przestałam już biegać wg planu na 5 km. Moje nogi zaczęły cierpieć. I choć głowa i psyche szeptały, że mogę już dalej i dłużej - to dzisiaj zrobiłam sobie przymusowy odpoczynek. Żeby od tematu za bardzo nie odbiegać :) postanowiłam wypalić resztę zawieszek do wymiany barterowej i powycinać dichroiczne szkło. Wycinanie szkła mnie odpręża - mogę tworzyć i ładować swoje akumulatory energetycznymi kolorami. Nogi odpoczywają a głowa pełna jest ruchu.



Koniczynki i zawieszka biegowa MagArt Studio - www.magartstudio.pl



JAK DO TEGO DOSZŁO :)? - najpierw było świąteczne, długie wybieganie i pierwsza dycha po latach. Potem start w PARKRUNie w Parku Skaryszewskim (5km-29min), kolejna spontaniczna dycha (mniej niż godz), tańce i kolejny start na 5 km w Parku (28:40). Nadmiar kilometrów spowodował lekki ból, który definitywnie dobiły tańce.


Mój Tosiaczek robił mi masaż :)

Kocham tańczyć i co jakiś czas urywamy się z siostrami aby zaspokoić ten instynkt wrodzony. W zeszłym roku uczęszczałam na flamenco - jednak musiałam zrezygnować, bo napięty grafik nie pozwolił mi pogodzić kolejnego etapu kursu z bieżącymi zajęciami. Miałam jednak przyjemność wystąpić w koncercie finałowym szkoły flamenco, który był inauguracją roku nauki. Czułam się spełniona - moje dziecięce marzenia o byciu aktorką - zostały w pewnym sensie zrealizowane - występy na scenie to moje niespełnione ambicje :) Od września jeśli tylko starczy mi czasu - wrócę do tańca - myślę o Tangosie :).



Flamenco odzwierciedla mój temperament :)

No ale wracając do bólu - nie był zbyt silny ale po przeczytaniu o złamaniach zmęczeniowych cała się nakręciłam. Obiecałam sobie, że spasuje z biegami i zmniejszę kilometraż (w czego efekcie poszłam jeszcze na parkrun :P) - nie bierzcie ze mnie przykładu i wykazujcie się rozsądkiem. Złamanie zmęczeniowe to nic przyjemnego. Myślę, że moje nogi dobiło wyzwanie, które realizuję - jest tam dużo podskoków - codzienne treningi i długie dystanse biegowe to stanowczo za dużo - dlatego od dzisiaj z mojego planu wyrzucam pajacyki i wyskoki - reszta nie powinna zaszkodzić...


BÓLE PISZCZELI
- "najczęściej występują u początkujących biegaczy, nie mających odpowiednio wytrenowanych mięśni piszczelowych przednich (w porównaniu z mięśniami trójgłowymi). Bóle mogą też dotyczyć biegaczy zaawansowanych, w przypadku zbytnich obciążeń treningowych i startowych."  źródło

OBJAWY - ból, tkliwość, obrzęk. 

Brak regeneracji oraz ćwiczeń, ukierunkowanych na wzmacnianie mięśni piszczelowych może prowadzić do poważnych konsekwencji i długiej przerwy w treningach. Zbyt mocne przeciążenie piszczeli może prowadzić do "stress fracture"- czyli złamania zmęczeniowego! Miałam już w swoim życiu taki epizod - po wyjeździe na narty, który skończył się bardzo poważnie! Zakrzepicą żył głębokich! Także tym bardziej przestrzegam i zachęcam do rozsądku w treningach oraz rozwagi w podejmowanych zbyt często startach. Najważniejsze jest słuchać swojego ciała a w przypadku bólu - podejmowania stosownych działań, ukierunkowanych na problem. 

Przeczytałam obszerny artykuł, który pozwoli nam zapoznać się z wagą problemu a także metodami i środkami, które możemy zastosować przy bólu piszczeli. 

Jednym z nich są okłady z lodu a także odpowiednie ćwiczenia, które należy wykonywać wg schematu - a potem przed każdym treningiem biegowym. 

OPIS i ĆWICZENIA: SPOSOBY NA BOLĄCE PISZCZELE




4 komentarze:

ZWYCZAJNY DZIEŃ :)


Obudziłam się zlana potem po wielogodzinnej ucieczce rodem z horroru. Niezidentyfikowany – choć padły pewne typy – osobnik gonił mnie z siekierą i chciał rozszarpać – we śnie biegało mi się znacznie ciężej niż w rzeczywistości a co za tym idzie oprawca miał już zakończyć mój żywot,  kiedy percepcja została naruszona dobrze znanym jękiem.
- Mamoooo siku i kupkę...

Otwieram oczy, otrząsając się z sennej rzeczywistości i półautomatycznie wstaję, patrzę na zegarek – 3.40 (szybkie skojarzenie z filmem o egzorcyzmach, w którym o tej mniej więcej porze dziewczynę nawiedzały duchy), z dreszczykiem emocji i wybujałą fantazją zmierzam do łazienki i obsługuję dziecko nr 1. Sięgam po rolkę a tu WTF ! nie ma papieru – 3 listki jako pozostałość i zero zapasu. Rzucam w duchu kilka wulgaryzmów i z wielkim impetem ciskam zużytą rolką przez całe mieszkanie aż ląduje na podłodze przy kuchni. Przyznaję – jestem furiatką – jestem nią zawsze w sytuacjach toksycznych, niezrozumiałych, oderwanych od mojego systemu wartościowania rzeczy. Postanowiłam od dzisiaj na pustych rolkach rysować oczy – co by patrzyły na innych, którzy kochają premedytację – ot taka nowa dewiacja. Rolka papieru – egzystencjalne źródło konfliktów.

Kładę się spać w pokoiku – materac na rozkładanej kanapie jest dostosowany do dzieci – więc wystają mi stopy – doznaje pełnej irytacji stanem rzeczy ale zasypiam ponownie.
O 6 pobudka – nienaturalna pozycja stóp powoduje drętwienie – dzień jak co dzień, szykuję się do pracy, ogarniam i zaspokajam pierwsze symptomy głodu dzieci. Tym razem nie idzie gładko – tłumaczę Ali, że nie mogę jej odebrać z przedszkola, bo idę z Tosiem do dentysty – Ala zaczyna histeryzować a Tosiek z radością i dziecięcą premedytacją – oznajmia:
- Mamo nie zabieramy Ali – na co Ala reaguje jeszcze większym płaczem.

Wymykam się z domu, pełna irytacji i wewnętrznego niepokoju – wsiadam do samochodu i odpalam Radio PIN – puszczają jakiegoś sentymentalnego gniota – nawet nie – ja tak dzisiaj odbieram świat, nadwrażliwie – aha – syndrom napięcia – myślę i zaczynam płakać przy kawałku, który świetnie nadawałby się do energetycznego biegania. Mam wszystkiego dosyć...

8 godzin w pracy zabija we mnie resztki optymizmu. Czuję, że popadam w pierwszy stopień depresji i pasywności, który potęguje wizyta u stomatologa.
Miła obsługa wskazuje nam gabinet – siadam z Tośkiem na kolanach, razem z ferbi – który co chwila wibruje na moich nogach, Pani odpala bajkę i przystępuje do negocjacji.
- Bo wiesz Antosiu w Twoim ząbku mieszka robal (o jaaa zastanawiam się z każdym słowem dentystki jaka jest jej strategia). Mija 15 minut od początków negocjacji i przekonywanie Antosia, że wiertło to szczoteczka, nie przynosi efektów. Siedzę na fotelu – zdołowana i myślę, że jak zaraz czegoś nie zrobią to zwątpię...Wreszcie Stomatolog decyduje się przytrzymać pacjenta, który zaczyna wyć jakby obdzierali go ze skóry...
- Podnieś rączkę jak chcesz przerwę – rzuca ale jej głos rozmywa się przy dźwiękach wibracji.
Antoś rzuca się na fotelu i ciężko go utrzymać – wreszcie koniec. Razem oddychamy z ulgą.
W nagrodę Antoś dostaje bańki i zostaje zapisany na leczenie 2 zęba...Niestety to już 3 ząb na przestrzeni ostatniego roku.


W nagrodę za dzielność mamy oczywiście coś kupić – Antoś wybiera duży, czerwony sklep, w którym największą atrakcją są bujające się samochody – pech chciał, że w portfelu nie mam ani jednej dwójki. Mało tego w sklepach również nie mają. WTF!
Udaje mi się przekonać Tośka do gazetki z samolotem – ta taaam, jest i nagroda.

Wracam do domu po 19 – jest za późno, żeby jechać po pakiety na Bieg Konstytucji, za późno na bieganie z wózkiem po parku, za późno aby w ogóle iść biegać, do tego ta narastająca ociężałość, która przygniata mnie z każdym krokiem.  

Biegania nie będzie...!

Zdecydowałam! – nie biegam! Robimy z Tośkiem pizzę ze świąteczną kiełbasą – co było niezbyt trafnym posunięciem ale dowiem się o tym znacznie później...



O 21.30 mogę już wyjść na trening – strasznie późno, nie chcę mi się, ciemno, źle, nogi bolą, stopy sztywne po tym jak pół nocy zwisały z kanapy...eee chyba zostanę....Przełamuję to – idę...

Biegam spokojnym tempem – założyłam, że przebiegnę 5 km i przebieżki – tyle ile dam radę. Nad balatonem było tłoczno...Wielu biegaczy a jeszcze więcej nastolatków tudzież wielolatków zainspirowanych piciem alko nad jeziorkiem. Zaczynam biegać w lewo – zamiast w prawo i już po 3 pierwszych okrążeniach zostaje zmierzona wściekłym spojrzeniem, że zaburzam jakiś rytm biegowy – przestawiam więc strony i biegnę dalej. Biegnie się dobrze – nieco ciężko, kiełbasa świąteczna zaczyna odbijać się na 3 kilometrze, jest mi za gorąco – zdejmuje kurtkę, która przez następne kilometry dynda mi w pasie– w krzakach schowałam wodę – popijam – jest nieco lepiej. Jedno kółko nad balatonem ma ok 900 metrów – monotonia biegania dopada szybko, zbyt szybko – ciemno, nic się nie dzieje, nadal jestem wkurzona... Po 4 kilometrach zaczynam dostrzegać krajobraz nocy, światła odbijające się w tafli jeziorka, jest coraz mniej ludzi i osiągam coraz większy spokój. 

Cudownie....

Rozciągam się na pięknie oświetlonym mostku, który stał się bazą wypadową do interwałów. Jakaś para mija mnie obok i pokazują na mnie palcami – ha to pewnie dlatego, że zarzuciłam wysoko nogę – co z boku daje efekt niezłego rozciągnięcia :P



Selfie na fejsa i biegnę dalej – czuję w sobie moc, mam siłę, żeby przyspieszać i nie zatrzymywać się po intensywnych interwałach, świetnie przechodzi mi się od truchtu do sprintu – w rezultacie czego przebiegam jeszcze ponad 5 km i szkoda mi zakończyć trening przed 10km. Zaliczam więc dychę w czasie poniżej godziny – to moja pierwsza taka treningowa dycha...Ostatnie metry biegnę przez oświetlony mostek – przebiegam przez niego unosząc ręce do góry.

Na 9 km pod nogi "wybiega" mi ogromny potwór - jest przerażający!

Kim jesteś? Jesteś zwycięzcą! :) Nad balatonem nie ma żywego ducha – jest po 23:00 – od pewnego czasu biegam zupełnie sama – wszyscy inni wymiękli :) Pierwszy raz w życiu wykręciłam tam tyle kółek – balaton został zdobyty :)

Sam wykres świadczy o tym jak martwy staje się żywym :)


Wracam do domu to wszyscy już śpią... Jestem lżejsza o 10 kg stresu i rozczarowań. Jestem niemal pewna, że czasem trzeba się zmusić i cieszę się, że to jednak nie objawy przetrenowania...

W czasie biegu układam wierszyk:





Dzisiaj nie wypalam (szkła do biżuterii :)). Kładę się spać po północy.

0 komentarze:

OSOBOWOŚĆ BIEGACZA - KRZYSIEK (BIEGOteka)

Z WIELKĄ PRZYJEMNOŚCIĄ PRZEDSTAWIAM KRZYŚKA (BIEGOteka) -Krzysiek biega od stycznia 2014 roku i z łatwością pokonuje już dystans 10 km!



Mam na imię Krzysiek
Lat 37
Prowadzę FP BIEGOteka,
Biegam od niedawna ,bo od stycznia 2014 r.
Zaczynałem od 500 m :) teraz jestem w stanie przebiec 10 km.

Bieganie jest dla mnie przyjemnością i sposobem na utrzymanie dobrej formy, nigdy nie chodziło mi o wynik,
bardziej zależy mi na dystansie - czym dalej tym lepiej, cieszy i motywuje mnie każdy dodatkowy kilometr.

Brałem udział w biegu SGH i w cyklu biegów zbiegiem natury. Najbliższe starty to LCJ RUN po łódzkim lotnisku i biegnij warszawo,potem zobaczymy.

Lubie czasem dać coś od siebie dla innych,realizuje się przy pomocy w organizacji biegów jeśli tylko mam taką możliwość.

Mój dystans tygodniowy to ok 40 km.

Usilnie próbuje pogodzić pasję z pracą ale to chyba nie tylko mój problem :)

Jeśli ktoś organizuje imprezę biegową,a cel jest szczytny i dam radę pokonać dystans to na pewno w niej pobiegnę.

Po za bieganiem uwielbiam Indoor cycling.

W styczniu 2013 r moja waga wskazywała 111,5 kg dziś dzięki tej dyscyplinie i bieganiu jest 86 kg.

Przez ten czas nauczyłem się zdrowo jeść i słuchać swojego organizmu i doskonale wiem co ma mi do powiedzenia.
Innym mogę powiedzieć-żałuję straconego czasu przed telewizorem,bo teraz jestem innym człowiekiem.


Krzyśkowi życzę wielu kilometrów bez kontuzji! Aby śledzić sukcesy Krzyśka - zapraszam na Jego stronę: BIEGOteka

Serdecznie zapraszam do zabawy ! Jeśli biegasz i chcesz opowiedzieć mi coś o sobie a tym samym zgadzasz się na publikację w cyklu "Osobowość biegacza" - odpowiedz na poniższe pytania i wyślij je wraz ze swoim zdjęciem na wskazany adres! Jeśli chcesz to zostaw linki do Twoich stron internetowych! Raz w miesiącu razem z przedstawicielem firmy RUNSPIRATION nagrodzimy jedną kobietę i jednego mężczyznę - do zgarnięcia - własna, personalizowana koszulka sportowa!



0 komentarze:

OSOBOWOŚĆ BIEGACZA - PAWEŁ (BIEG TO ZDROWIE)

Z WIELKĄ PRZYJEMNOŚCIĄ PRZEDSTAWIAM PAWŁA (BIEG TO ZDROWIE) - Paweł jest administratorem strony Bieg po zdrowie a bieganie wpłynęło na Jego styl życia.




Mam na imię Paweł i jestem administratorem strony na Facebooku - Bieg to zdrowie, mam 33lata
- biegam od czerwca 2013 roku.

Osiągnięcia no trochę ich jest... głównie to, że rozwinąłem się przez niecały rok szybkościowo i mam na koncie parę półmaratonów, maraton, kilka biegów na 10km 5km i 15k.

Bieganie uważam za dobrą formę relaksu - jest to przyjemna forma życia, odskocznia od codzienności.
Motywację mam zawsze czy pogoda jest czy pogody nie ma, również motywuje mnie to, że każdy bieg ukończony jest bez kontuzji.

Bieganie nie sprawia mi trudności z pogodzeniem obowiązków w domu, dzięki bieganiu nie palę lepiej się czuję, dodam też że schudłem 17k. 

W jadłospisie dominują mięso drobiowe ryby owoce i warzywa.

Jeśli nie biegam regeneruje się na basenie czy rowerze.

Rada dla początkujących biegaczy - by zawsze słuchali swojego organizmu, by nic nie robili ponad siły. Sukces przyjdzie potrzebna jest wytrwałość, samodyscyplina i systematyczność.

Pawłowi życzę wielu przebiegniętych maratonów i realizacji swoich biegowych celów! Aby śledzić sukcesy Pawła - zapraszam na Jego stronę: BiegToZdrowie

Serdecznie zapraszam do zabawy ! Jeśli biegasz i chcesz opowiedzieć mi coś o sobie a tym samym zgadzasz się na publikację w cyklu "Osobowość biegacza" - odpowiedz na poniższe pytania i wyślij je wraz ze swoim zdjęciem na wskazany adres! Jeśli chcesz to zostaw linki do Twoich stron internetowych! Raz w miesiącu razem z przedstawicielem firmy RUNSPIRATION nagrodzimy jedną kobietę i jednego mężczyznę - do zgarnięcia - własna, personalizowana koszulka sportowa!



1 komentarze:

OSOBOWOŚĆ BIEGACZA - ANKA ( La vida es mentolada)

Z WIELKĄ PRZYJEMNOŚCIĄ PRZEDSTAWIAM WAM ANKĘ (ANABEL) - prowadzi bloga La vida es mentolada i całkiem niedawno przekonała się do biegania. Bieganie to dodatkowa z wielu aktywności - dopiero kiełkuje ale już teraz przynosi wiele dobrego.


"Mam na imię Anka, choć moi Czytelnicy znają mnie jako Anabel. Mam 33 lata. Nigdy nie lubiłam biegania a ludzie biegający wydawali mi się zarozumiali i mocno skupieni na bieganiu, poza którym zdawali się nie dostrzegać innych ludzi i dyscyplin. Biegam od niedawna, w zasadzie zaczęłam w 2013 roku i jeszcze nawet bieganiem tego nie nazywam, tylko człapaniem raczej ;) Jestem osobą ambitną i postanowiłam poznać „przeciwnika”, poczuć co znaczy euforia biegacza i czym ci wszyscy ludzie się tak bardzo jarają. Od jakiegoś czasu należę do Drużyny Bartka i biegam w barwach Naszmaraton – Biegnę, żeby Bartek mógł biegać. To wspaniała akcja zbierania pieniędzy na protezy dla małego Bartusia, który urodził się bez lewej stópki a Jego Rodzice Damian i Karolina biegając jednoczą ludzkie głowy i serca. Więcej o akcji można przeczytać na stronie http://www.naszmaraton.pl/ oraz na Facebook’u: https://www.facebook.com/Naszmaraton?fref=ts.

Osiągnięć biegowych u mnie jeszcze brak, może oprócz tego, że w miarę przebytych kilometrów zadyszka i kolka przychodzą coraz później ;) Dla mnie osobiście natomiast osiągnięciem był udział w charytatywnym marszobiegu na 4,6 km jaki został zorganizowany pod szyldem ORLEN Warsaw Marathon w kwietniu 2014. Był to mój pierwszy oficjalny start, co prawda bez pomiaru czasu (może i lepiej), ale za to z ogromnym pakietem pozytywnych emocji oraz postanowieniem brania udziału w kolejnych tego typu imprezach.



Bieganie to dziedzina, o której nadal wiem bardzo mało i stopniowo poznaję jego tajniki, także na chwilę obecną jest to głównie sprawdzenie siebie, swoich możliwości i wniknięcie wgłąb mojej głowy, która podczas biegania odgrywa najważniejszą rolę. To z nią konkuruję na każdym starcie i z nią wygrywam na każdej mecie. Moją motywacją są przede wszystkim ludzie, którzy codziennie inspirują mnie do działania i przekraczania swoich możliwości. Nieustającą inspiracją pozostają dla mnie osoby tak jak ja prowadzące swoje blogi i strony na Facebook’u. Obserwuję je, podglądam sukcesy i uczę się tak jak Oni dzielnie znosić porażki czy kontuzje. Jestem dumna, że kilka z tych osób znam osobiście. Motywują mnie także moje postępy. Rywalizuję z samą sobą, aby codziennie stawać się lepszą wersją samej siebie. Może brzmi to trochę sztampowo, ale tak właśnie jest. W myśl zasady „bądź lepszy od osoby, którą byłeś wczoraj” staram się przy każdym biegu pokonywać swoje granice i wychodzić ze strefy komfortu a jak wiadomo poza strefą komfortu zaczyna się prawdziwe życie. 

Co mnie demotywuje? Hmm, trudne pytanie! Kiedyś pewnie znałabym odpowiedź od razu, dziś nie potrafię wymienić ani jednej rzeczy. Od jakiegoś czasu patrzę na życie jedynie pozytywnie i wyciągam z każdej sytuacji tylko dobre rzeczy. Coś, co może kiedyś demotywowałoby mnie do ruszenia przysłowiowego tyłka z kanapy dziś tylko sprawia, że jeszcze bardziej chce mi się iść i walczyć. Nie ma rzeczy niemożliwych a ograniczenia istnieją tylko w naszych głowach. Ja staram się je omijać, bo wierzę, że z każdej sytuacji jest jakieś wyjście.

Bieganie jest dla mnie uzupełnieniem tygodnia i planu aktywności. Obok treningu siłowego i roweru, które kocham ponad życie jest trzecią, kiełkującą dopiero pasją, którą staram się rozwijać. Bieganie według mnie kształtuje charakter. Pozwala poszerzyć horyzonty myślenia. Uspokaja i wycisza i jednocześnie sprawia, że możemy być z siebie bardzo dumni. Bieganie tak jak rower daje wolność. To ja decyduję jak szybko i którędy biegnę i przede wszystkim, czy w ogóle. 

Aktywność fizyczna towarzyszy mi „na nowo” od jakiegoś czasu. Mam za sobą walkę z 30-toma kilogramami, które zgubiłam gdzieś po drodze zmieniając się systematycznie na lepszy model. Jako że kuchnia i racjonalne, zdrowe odżywianie to w kwestii gubienia kilogramów podstawa, zmianom uległy również moje posiłki. W momencie, w którym postanowiłam podjąć walkę o nową siebie, moja kuchnia stała się lekka, smaczna i zielona. Stopniowo odkrywałam nowe smaki i produkty, zgłębiałam tajniki dietetyki i nauczyłam się jeść mądrze. Przede wszystkim czytam ze zrozumieniem etykiety, nie jadam rzeczy przetworzonych, białe zamieniłam na brązowe. Doceniam powiedzenie „jesteś tym, co jesz” i staram się jeść, aby żyć zamiast żyć, aby jeść.

Moją historię można znaleźć na blogu http://lavidaesmentolada.blogspot.com/ oraz Facebook’u: https://www.facebook.com/lavidaesmentolada."

Ani życzę wiele sukcesów i osiągania pełnej satysfakcji z biegania!

Serdecznie zapraszam do zabawy ! Jeśli biegasz i chcesz opowiedzieć mi coś o sobie a tym samym zgadzasz się na publikację w cyklu "Osobowość biegacza" - odpowiedz na poniższe pytania i wyślij je wraz ze swoim zdjęciem na wskazany adres! Jeśli chcesz to zostaw linki do Twoich stron internetowych! Raz w miesiącu razem z przedstawicielem firmy RUNSPIRATION nagrodzimy jedną kobietę i jednego mężczyznę - do zgarnięcia - własna, personalizowana koszulka sportowa!



0 komentarze:

OSOBOWOŚĆ BIEGACZA - OLA (BIEGNĄC PO SZCZĘŚCIE)

Z WIELKĄ PRZYJEMNOŚCIĄ PRZEDSTAWIAM OLĘ - Ola skończy dopiero16 lat i ma już za sobą debiut na 10 km!





Jak masz na imię i ile masz lat? Czy biegasz pod pseudonimem a może w barwach klubu lub stowarzyszenia biegowego?
Mam na imię Ola. Mam 16 lat, a właściwie lada moment je ukończę. Dosyć niedawno stworzyłam swój fanpage na Facebooku pod nazwą: Biegnąc po szczęście i tego się trzymam. Niedługo startuje z treningami drużyny: Bieg ulicą Piotrkowską Rossmann team.

Jak długo biegasz? 
Biegam od zeszłych wakacji. Moja przygoda zaczęła się bardzo dziwnie, gdyż po bardzo stresującym etapie w moim życiu chciałam odpocząć i wtedy właśnie zaczęłam biegać, to mój prywatny odpoczynek!

Jakie są Twoje osiągnięcia biegowe?
Takowych osiągnięć jeszcze nie posiadam, ale mam nadzieję, że już wkrótce mój licznik zacznie rosnąć. Mój debiut 24 maja w biegu na 10 km. 

Co Cię motywuje?
Największą motywacją dla mnie są inni biegacze. Prowadząc swoja stronkę poznałam bardzo wielu ludzi z taką samą pasją, co ja. Spotykając na ulicy inną osobę nie za każdym razem można się dogadać, ale kiedy spotka się biegacza, wspólny język odnajdzie się zawsze i to jest wspaniałe. Plus dodatkową motywacją jest mój 3-letni siostrzeniec, który kiedy mnie odwiedza chce wspólnie ze mną biegać. I jak tu się nie uśmiechać? 

Co Cię demotywuje :)?
Przykra jest krytyczna opinia osób, które z bieganiem nie mają nic wspólnego, a potrafią tylko oceniać i dawać mało przydatne wskazówki.

Czy Twoje życie jest podporządkowane bieganiu? Czy stanowi element "dopełnienia"?
Bieganie stało się dosyć ważną częścią mojego życia. Kiedy tylko znajduje wolną chwilę przebieram się zakładam buty do biegania i wybiegam przed siebie. Jest to czas, kiedy mogę poprowadzić monolog z samą sobą, przez co mój dzień staje się wykorzystany w 100%

Co zmieniło się w Twoim życiu odkąd zdecydowałeś się biegać?
Przede wszystkim zmienił się mój pogląd na świat. Wszystko dookoła stało się bardziej kolorowe. Dzień w dzień endorfiny po bieganiu i życie staje się lepsze. Plus do tego płaski brzuch i usta w kształcie banana!

Czy zmieniła się Twoja dieta? Co w niej dominuje?
Moje odżywianie uległo zmianie dosyć pozytywnie. Odstawione słodycze, sól, tłuszcze. Stawiam na bogato, ale zdrowo! I dużo, dużo wody :)

Czy wspomagasz się ćwiczeniami? Jak często biegasz a ile czasu w tygodniu poświęcasz na ćwiczenia uzupełniające? Jakie ćwiczenia polecasz?
Wspomagam się ćwiczeniami na mięśnie brzucha, nóg, ramion – wszystko, co się da. Najczęściej są to ćwiczenia w zaciszu własnego domu, czasem siłownia czy basen. Biegam prawie codziennie. Jeśli mój trening to długie wybieganie, wtedy daję sobie dzień przerwy. Po bieganiu stretching plus ulubione ćwiczenia J

Jakie masz rady dla osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę z bieganiem?
Najważniejsza rada to być cierpliwym. Nie wystarczy tydzień czy dwa. Aby czerpać z biegania stuprocentową przyjemność trzeba się solidnie napracować. Ale uwierzcie mi, że naprawdę warto!

Oli życzę sukcesów i wytrwałości a przede wszystkim bieganie bez kontuzji! Jeśli chcesz śledzić postępy i sukcesy Oli - zapraszam na Jej stronę BIEGNĄC PO SZCZĘŚCIE

Serdecznie zapraszam do zabawy ! Jeśli biegasz i chcesz opowiedzieć mi coś o sobie a tym samym zgadzasz się na publikację w cyklu "Osobowość biegacza" - odpowiedz na poniższe pytania i wyślij je wraz ze swoim zdjęciem na wskazany adres! Jeśli chcesz to zostaw linki do Twoich stron internetowych! Raz w miesiącu razem z przedstawicielem firmy RUNSPIRATION nagrodzimy jedną kobietę i jednego mężczyznę - do zgarnięcia - własna, personalizowana koszulka sportowa!



0 komentarze:

WESOŁYCH ŚWIĄT!!!

DZISIAJ TO DOPIERO POCZĄTEK - BO PRAWDZIWA ZABAWA BĘDZIE JUTRO :)...
Pewnie wiele osób myśli, że mi matce dzieci nie wypada biegać z uszami po parku - mało tego - z uszami i ogonkiem! A ja trochę na przekór - póki w duszy czuję się młoda, wesoła i taka sytuacja mi odpowiada to będę nieco drwić z samej siebie i oddawać się urokom bycia wiecznym wewnętrznym dzieckiem.





A może fakt, że mam małe dzieci daje mi prawo do odrobiny szaleństwa i beztroskiej zabawy ? Jakkolwiek to bieganie jest doskonałą okazją do zwariowanych momentów - dlatego bawmy się! Bawmy póki nadal możemy ;P



KOCHANI SKŁADAM WAM SERDECZNIE ŻYCZENIA ŚWIĄTECZNE! DUŻO CZASU, MIŁOŚCI DO SIEBIE I DLA BLISKICH, WYCISZENIA I ODROBINY NOSTALGII I REFLEKSJI !

I nie wymyślajmy zbyt wiele potrw i porządków, żeby zostało trochę czasu na kontakt z ludźmi, których kochamy i bieganie tudzież inne aktywności co by oderwać się od zastawionych stołów :).

(Powiedziałam to w momencie, kiedy zdecydowałam robić pasztet, bułki, babkę i serniczki - nie mówiąc o tradycyjnej sałatce, serniczkach z galaretką i innych smakołykach, które są na mojej liście... :P)



2 komentarze:

BIEGANIE PO KRÓLEWSKU I MOJA TĘSKNOTA ZA GÓRAMI

JESZCZE KILKA LAT TEMU W ŁAZIENKACH MOŻNA BYŁO BIEGAĆ DO GODZINY 10:00. Aktualnie ten absurdalny zakaz zniesiono i każdy może biegiem pokonać cały park o dowolnej porze - rozkoszując się przy tym przepięknym krajobrazem. W łazienkach biega się po królewsku, w towarzystwie dumnych pawi i zwinnych wiewiórek. Od strony Agrykoli zaczyna się ścieżka biegowa, która prowadzi nas po licznych wzniesieniach w parku - mamy przy tym możliwość sprawdzenia się w bojach a także budowania własnej siły biegowej. Ścieżka jest urocza i bajkowa. Piękne kwiaty, zwierzęta a jak w komplecie spotka nas słońce - to nic tylko rozkoszować się i czerpać energię.







Trasa nie jest długa - ja kręciłam się w parku przez 4 km. Musiałabym biegać w kółko aby zwiększyć ten dystans ale w łazienkach można się zatracić - i spokojnie, z przyjemnością biegałabym dalej. Jednak moim celem końcowym była Agrykola i ćwiczenie podbiegów. Wbiegłam 2 razy i powiedziałam dość - to podkreśla tylko jak słaba jeszcze jestem i ile pracy przede mną ;)





WCZORAJ W ŁAZIENKACH DOPADŁY MNIE RÓŻNE MYŚLI - o tym dlaczego biegam, i czego od biegania oczekuję - i dotarło do mnie, że najważniejsza  jest ta namacalna bliskość z naturą, ten zmieniający się krajobraz, poznawanie miejsc z innej perspektywy niż samochód czy rower. To nie tylko forma treningu i zadbanie o swoje fizyczne i psychiczne zdrowie. Wczoraj poczułam taką wewnętrzną radość z tego, że znowu biegam - spłynęła na mnie energia wszechświata... To już nie jest tylko metoda treningowa, odskocznia, sposób na stresy rzeczywistego świata - to rodząca się pasja z odkrywania siebie i miejsc, które w biegu nabierają nowego znaczenia.



Wszystko co w życiu robiłam musiało mieć jakiś głębszy sens - oprócz elementów sportu, rywalizacji, łamania czasu, ustalania życiówek - nie mogłabym zatracić się w czymś, co nie jest bliskie mojemu sercu. Dlatego wczoraj - obudziła się we mnie żywa tęsknota za górami. KOCHAM GÓRY i bardzo wiele szczytów zdobyłam. "Stałam" na Rysach i drżałam na Orlej Perci, miałam okazję uczestniczyć w międzynarodowym wejściu na Krywań. Od strony Słowackiej schodziłam wiele malowniczych ale i trudnych szlaków. Razem z synem parę lat temu chodziliśmy z plecakami po Beskidzie Sądeckim. W górach nie było mnie już ponad 5 lat - tyle ile niebawem skończy mała Ala. Mam nadzieję, że w tym roku stanę na jednym ze szlaków. To moje życzenie - niech będzie urodzinowe, bo w czerwcu kończę już 33 lata. Ale ten czas leci - jeszcze wczoraj skakałam w gumę przed domem i rozbijałam się na ogródkach działkowych. Nie macie takiego wrażenia, że życie mija nam między palcami i to, czego się łapiemy to próba zatrzymania tego uciekającego czasu?
Chciałabym wierzyć w to, że mam dużo czasu aby wybiegać jeszcze nieznane miejsca na świecie, posmakować nowych rzeczy, zdobyć niezdobyte szczyty i zaszczepić dobro i pasję w moich dzieciach - dlatego cenię to gdzie jestem i kim jestem - niezależnie od problemów - jakie posiada każdy i biorąc pod uwagę fakt iż nie ma permanentnego szczęścia na wszystkich płaszczyznach. Myślę, że chodzi o to aby odnajdywać najbardziej optymalne położenie również w sytuacjach niesprzyjających i mieć swoje miejsce i swój kawałek świata na realizowanie siebie.

2008r.

2008r.

2006r.

2006r.


Kiedyś napisałam tak:

Góry są jak życie -
przestrzegając pewnych zasad -
łatwiej dojdziesz do wytyczonego celu.


Góry to wyzwanie,
to przełamywanie barier,
to pokonywanie znużenia,
walka z imaginacjami.


Nigdzie indziej
zmęczenie nie ucieka tak prędko,
nigdzie cisza nie smakuje tak samo,
nigdzie szum wiatru nie przynosi
takiego ukojenia.

A zwykłe „dzień dobry”
nie dodaje tylu nowych pokładów energii.


Góry to przestrzeń naszych myśli,
to ucieczka przed demonami dnia codziennego,
to oderwanie od świata rzeczy,
to rozmowa z wiatrem i drzewem,
to szelest gałęzi pod nogami.


Góry to ludzie -
tacy, którzy mijają nas
- zupełnie nie zauważalnie
i tacy, którzy na zawsze zapisują się
w naszej pamięci.


Góry to zapach drewna
i smak pieczonego rydza.
To gościnność i otwartość,
to niekończące się żywe historie.


Góry to wyzwanie -
to świadomość naszej małości
wobec wszechświata. 


 



2 komentarze:

OSOBOWOŚĆ BIEGACZA - Mityczna ! :)

Z WIELKĄ PRZYJEMNOŚCIĄ PRZEDSTAWIAM SYLWIĘ - to osoba, której można pozazdrościć zapału, systematyczności i hartu ducha! MITYCZNA Sylwia!




"Mam na imię Sylwia biegam w systemie nike+ pod pseudo Mityczna, od jesieni ze Spartanie Dzieciom.
W tym systemie od 4 lat ale początki były na wiosnę 2008. 
Przebiegłam - 52km sama po lesie, 12 maratonów, przez 4 lata 54 razy brałam udział w zawodach, najwięcej w roku ponad 9000km , w jednym miesiącu 1003, przez 4 lata 25000km.
Kocham biegać po prostu i lubię dużo ale mam za dużo pracy :( oczywiście mnie to odstresowuje.Mam w nosie  robienie życiówek, moim celem jest bieganie do starości z uśmiechem na ustach.
Nie potrzebuje motywacji, sama się budzę i idę biegać, to jak mycie zębów, poza tym kocham przyrodę i biegam głównie po lesie i samo to jest tak przyjemne, że latam i latam.
Demotywuje mnie UPAŁ!!!
Bieganie jest częścią i dopełnieniem, dopasowanie do tylko kwestia dobrej logistyki.
Moje życie po roku systematycznego biegania zmieniło się całkowicie, skończyłam toksyczny związek i jestem szczęśliwa (sama).
Nie pamiętam czy stosowałam specjalną dietę ale wiele nie zmieniłam, ostatnio nie jadłam pół roku mięsa a teraz jem.
Chodzę raz w tyg na aerobic i raz na basen, chciałabym więcej ale czasu mało, a biegam jak najwięcej się da - tak około 100km tygodniowo ale wolałabym 200:)  Kiedyś biegałam przez wiele miesięcy rano- 15km i wieczorem 10 codziennie a w weekendy więcej i czułam się bosko.
Do początkujących - Słuchaj swojego ciała a nic Ci nie będzie.:"


Ukłony dla Sywlii za pokonane kilometry i niewątpliwą radość z biegania - namacalną w słowach
i na zdjęciach! :)

Serdecznie zapraszam do zabawy ! Jeśli biegasz i chcesz opowiedzieć mi coś o sobie a tym samym zgadzasz się na publikację w cyklu "Osobowość biegacza" - odpowiedz na poniższe pytania i wyślij je wraz ze swoim zdjęciem na wskazany adres! Jeśli chcesz to zostaw linki do Twoich stron internetowych! Raz w miesiącu razem z przedstawicielem firmy RUNSPIRATION nagrodzimy jedną kobietę i jednego mężczyznę - do zgarnięcia - własna, personalizowana koszulka sportowa!



0 komentarze:

OSOBOWOŚĆ BIEGACZA - Fitpozytywna :)

MAM ZASZCZYT PRZEDSTAWIĆ WAM KOLEJNĄ NIEZWYKŁĄ OSOBOWOŚĆ - to bardzo FITPOZYTYWNA kobietka! :)





"Jestem Aga, mam 35 lat i jestem Fitpozytywna.

Biegać zaczęłam rok temu. W Zdroficie, w którym spędzam każdą wolną chwilę wszyscy mówili o ORLENIE, wiele osób się zapisywało. Więc i mnie poniosło. Wystarczyło jedno słowo znajomej i zapisałam się. Było ciężko, trochę ze sobą walczyłam zanim to pokochałam. 

Do tej pory wzięłam udział w 7 zorganizowanych biegach. Czasów nie pamiętam, bo nie to jest dla mnie najistotniejsze. Najdłuższy dotychczasowy dystans to 10 km. W sierpniu planuję półmaraton.

Bieganie jest dla mnie formą relaksu. Uwielbiam biegać w dobrym towarzystwie. Ploteczki podczas biegu, zdecydowanie bardziej mi pasują  niż przy piwie.

Co mnie motywuje, co demotywuje? Ciężko powiedzieć… właściwie jestem wiecznie zmotywowana :D
Bieganie muszę godzić z rodziną, pracą i obowiązkami. Na szczęście bez problemu mi się to udaje.
Odkąd biegam jestem pogodniejsza, bardziej otwarta. Mam dużo większe grono znajomych. No i coraz lepszą figurę ;) 

Gdy biegnę zapominam o wszystkich kłopotach, wyłączam głowę.

Do pracy zabieram ze sobą pudła z pełnowartościowymi , smacznymi posiłkami. Jem co trzy godziny. Często pozwalam sobie na słodkie grzeszki :).

Staram się biegać 2-3 razy w tygodniu, 2 razy chodzę na TBC, 1-2 razy w tygodniu na Cross Trening. Niestety brakuje mi kilku dni w tygodniu, bo chętnie chodziłabym jeszcze na jogę, pilaste, Zumbe i Pole Dance.

Chyba nie jestem w stanie udzielić jakiejś dobrej rady. Po prostu trzeba spróbować i nie poddawać się łatwo Jestem pewna, że przyjdzie taki moment, że będzie to dla Was czysta przyjemność."



Należy tylko podziwiać i brać przykład z Fitpozytywnych! :)

 Aby śledzić sukcesy Agi wystarczy odwiedzić Jej stronę na FB: FITPOZYTYWNA 
Zapraszam też na bloga Agi: FITPOZYTYWNA_BLOG

Serdecznie zapraszam do zabawy ! Jeśli biegasz i chcesz opowiedzieć mi coś o sobie a tym samym zgadzasz się na publikację w cyklu "Osobowość biegacza" - odpowiedz na poniższe pytania i wyślij je wraz ze swoim zdjęciem na wskazany adres! Jeśli chcesz to zostaw linki do Twoich stron internetowych! Raz w miesiącu razem z przedstawicielem firmy RUNSPIRATION nagrodzimy jedną kobietę i jednego mężczyznę - do zgarnięcia - własna, personalizowana koszulka sportowa!



0 komentarze:

OSOBOWOŚĆ BIEGACZA - Wkręcona w Bieganie

MAM ZASZCZYT PRZEDSTAWIĆ WAM KOLEJNĄ NIEZWYKŁĄ OSOBOWOŚĆ - dla równowagi kobietę, kobietę Wkręconą w bieganie! :)




Monika napisała piękny i obszerny tekst o swoich sukcesach, motywacjach i ciężkiej pracy w dążeniu do celu - dlatego pozwolę go sobie zacytować w całości:

"Mam na imię Monika. Jestem „Wkręcona w bieganie” i wygląda na to, że jeśli chodzi o wiek to mamy podobnie, czyli… Jeszcze przez kilka miesięcy mam 32 latka:D
Ogólnie to wszystko zaczęło się od mojego męża. To on jako pierwszy zakochał się w bieganiu, a mi się tylko udzieliło. Będąc w piątym miesiącu ciąży na półmaratonie w Warszawie stwierdziłam, że chcę wrócić tu za rok i zaliczyć debiut wspólnie z mężem i naszą malutką córeczką. To był bodziec, który wszystko rozpoczął. Dodatkową motywacją była chęć zgubienia nadprogramowych kilogramów po ciąży i odzyskanie figury. Na początek marszo-biegi, ale okazało się, że moja forma jest tak beznadziejna, że najpierw musiałam się wzmocnić fitnessem. Astma, z która borykam się od dzieciństwa również nie pomagała.Przygoda z fitnessem trwała około dwóch solidnie przepracowanych tygodni i jak tylko poczułam, że jest lepiej na nowo rozpoczęłam próby z bieganiem. Szczerze- to była to udręka! Brak formy, wielki zad i dodatkowe kilogramy nie pomagały wcale a wcale. Ile to razy miałam wrażenie, mówiąc kolokwialnie, że pod koniec treningu „puszczę pawia” lub się uduszę… Czułam, że nie cierpię tego robić, ale się zaparłam i jak czołg walczyłam o każdy kilometr. Po półtora miesiącu okazało się, że przebiegam 6km a potem udało się i 8. Nagle zaczęło mi to sprawiać przyjemność. Nosz niespodzianka! :D 
Pierwsza dziesiątka z mężem a potem decyzja: piszemy do trenera i robimy to z głową. Tak więc od listopada trenuję pod okiem trenera Pawła Grzonki. Dla mnie to idealne rozwiązanie, bo to motywuje do treningu nawet jak się nie chce, a do tego są to treningi przemyślane i na pewno w takiej sytuacji trudniej o przetrenowanie i głupie kontuzje wynikające z przeciążeń. Biegam około 4 razy w tygodniu o robię łącznie ok. 40km (przynajmniej jak dotąd)
Dodatkową motywacją jest dla mnie wsparcie męża i przyjaciół. To naprawdę fajne wiedzieć, że tyle osób Ci kibicuje i wspiera w każdy możliwy sposób. To mąż wierzy we mnie jak nikt inny i podnosi mi poprzeczkę twierdząc, że nie znam swoich możliwości. Jak dotąd miał rację!
Półmaraton w Warszawie zaliczony, co więcej dwie godziny złamane a to wszystko zrobione jak sobie wymarzyłam- z wózkiem :D Na jesień planujemy maraton a za chwilkę mam w planach kilka innych zawodów.
Demotywuje mnie mówienie, że bieganie jest „super fajne, zawsze idealne, i robienie z niego słodko-cukierkowej ideologii”. Dlatego założyłam stronkę, bo chciałam sobie czasem ponarzekać bo mi nie zawsze jest lekko i nie zawsze się chce. Po prostu jestem człowiekiem nie maszyną i jak każdy mam swoje granice, lepsze i gorsze dni. :P 
Wspólnie z mężem prowadzimy nieoficjalny „Kostrzyński Klub Biegacza” w naszym mieście i razem organizujemy co niedzielę 10 kilometrowe crossy w naszym lesie. Stworzyła się dzięki temu grupka pozytywnych wariatów, którzy czy to słońce czy to deszcz idą razem sobie w niedzielę pobiegać. I to jest fajne! Bo bieganie jednoczy ludzi! :D
Od kiedy biegam jestem lepiej zorganizowana, mimo iż mam mniej czasu. Pomaga mi ono upuścić z pary, która jest spowodowana stresem i przemęczeniem w pracy. Dodatkowo, zdecydowanie lepiej się odżywiam i mimo iż jem więcej to wyglądam lepiej i schudłam do wagi sprzed ciąży. Jem dużo nabiału, kuraków i ryby, a już po prostu zapycham się warzywami we wszelakiej postaci.
Najważniejsze w bieganiu to nie zapominać o reszcie ciała, bo bieganie to nie tylko nogi. Niezmiernie ważny jest korpus, stąd ćwiczę planka (deskę), brzuszki, ćwiczenia wzmacniające kręgosłup i na dokładkę pasjami robię przysiady. Może i nie mam figury modelki, ale jak na babkę w moim wieku i mamę dwójki dzieci nie jest źle, zwłaszcza, że nie skończyłam i nadal walczę i figurę na lato :D

Początkującym radzę biegać z głową i słuchać swojego ciała. Trener to również świetna opcja. Pilnuje i dobiera trening do Twoich możliwości. Czas to w przypadku początkującego biegacza sprawa drugorzędna, wyniki przyjdą później! I nie zapominać o rozgrzewce i rozciąganiu! To podstawa! Pamiętajcie, że jesteście zawsze lepsi od tych wszystkich, którym nie chce się ruszyć tyłków z kanap i sprzed telewizora. :D"


Podziwiam Monikę i żywię nadzieję, że laski po 30 mają MOC!  :)

 Aby śledzić sukcesy Moniki wystarczy odwiedzić Jej stronę na FB: Wkręcona w Bieganie

Serdecznie zapraszam do zabawy ! Jeśli biegasz i chcesz opowiedzieć mi coś o sobie a tym samym zgadzasz się na publikację w cyklu "Osobowość biegacza" - odpowiedz na poniższe pytania i wyślij je wraz ze swoim zdjęciem na wskazany adres! Jeśli chcesz to zostaw linki do Twoich stron internetowych! Raz w miesiącu razem z przedstawicielem firmy RUNSPIRATION nagrodzimy jedną kobietę i jednego mężczyznę - do zgarnięcia - własna, personalizowana koszulka sportowa!



0 komentarze:

OSOBOWOŚĆ BIEGACZA - Simply Runner

MAM ZASZCZYT PRZEDSTAWIĆ WAM NIEZWYKŁĄ OSOBOWOŚĆ - bo każda osobowość, która systematycznie uprawia sport musi mieć w sobie cechy niezwykłości :) A więc Simply Runner!



Jak masz na imię i ile masz lat? Czy biegasz pod pseudonimem a może w barwach klubu lub stowarzyszenia biegowego?
- Michał, lat 22 działam pod pseudonimem Simply Runner, jestem jednym z 14 założycieli grupy Niepołomice Biegaja.

Jak długo biegasz? 
- Biegam niedługo bo rok, w ten rok udało się zrobić prawie 1800 km biegiem.

Jakie są Twoje osiągnięcia biegowe?
- Osiągnięć medalowych nie mam, potwierdzony udzial w 12 biegach masowych. Ten rok bedzie duzo bogatszy. Bo o 2 maratony i 5 połówek. 

 Co Cię motywuje?
- Motywuje mnie jak moi znajomi dzieki mnie zaczeli biega, rowniez to jak ludzie doceniaja moja misje. Staram sie werbowac ludzi do biegajacej rodziny :-) 

 Co Cię demotywuje :)?
- Demotywuje mnie ludzka niewiedza, oraz upartosc. Bo wiekszosc ludzi niechce sluchac co sie do nich mowi a potem sa kontuzje.

 Czy Twoje życie jest podporządkowane bieganiu? Czy stanowi element "dopełnienia"?
- Bieganie jest dopelnieniem mojej codziennosci. A nie jest sensem życia:-) Bieganie jest odskocznią od rzeczywistosci, mam czas dla siebie mogę poznac siebie bardziej, wiele rzeczy czlowiek wtedy moze zrozumiec.

Co zmieniło się w Twoim życiu odkąd zdecydowałeś się biegać?
 - Zrzucilem 30 kg dzięki bieganiu, oraz sukcesem jest to że się nie poddaje. Od roku biegam systematycznie co drugi dzień, mam wsparcie trenera :-) 

 Czy zmieniła się Twoja dieta? Co w niej dominuje?
-  Dieta się zmieniła -  opiera się głownie na białym mięsie, rybach oraz dużej ilości zielonego.

 Czy wspomagasz się ćwiczeniami? Jak często biegasz a ile czasu w tygodniu poświęcasz na ćwiczenia uzupełniające? Jakie ćwiczenia polecasz?
- Ćwiczenia ogólnorozwojowe, siłownia, pilates i stretching. 

 Jakie masz rady dla osób, które dopiero zaczynają swoją przygodę z bieganiem?
- Co mogę poradzić początkującym ? Żeby się nie napalali na początek, bo szybko zgaśnie ten płomień, trzeba pogodzić się z czasem - bo gdyby wszystko było tak o już - to mielibyśmy samych mistrzów świata.

 Aby śledzić sukcesy Michała wystarczy odwiedzić Jego stronę na FB: Simply Runner

Serdecznie zapraszam do zabawy ! Jeśli biegasz i chcesz opowiedzieć mi coś o sobie a tym samym zgadzasz się na publikację w cyklu "Osobowość biegacza" - odpowiedz na poniższe pytania i wyślij je wraz ze swoim zdjęciem na wskazany adres! Jeśli chcesz to zostaw linki do Twoich stron internetowych! Raz w miesiącu razem z przedstawicielem firmy RUNSPIRATION nagrodzimy jedną kobietę i jednego mężczyznę - do zgarnięcia - własna, personalizowana koszulka sportowa!



0 komentarze: